…i że będę ci uległa…

Jakis czas po slubie przyjaciolka napisala do mnie w mailu ‚ale ze ta uleglosc mu slubowalas? Ja Cie podziwiam….!’. No wlasnie. Ja siebie tez. Najlepsze jest to, ze wcale nie wiedzialam, ze bede mu skladadac ta obietnice na oltarzu, bo kiedy podczas przygotowan pytalam naszego Pastora o przysiege malzenska, tak sie zlozylo, ze zapomnial o tym wspomniec! No i co mialam zrobic? Przysieglam!

Nie naleze do spokojnych, lagodnych i cichych kobiet. To nie ja. W gronie ludzi przewaznie sporo (i glosno) mowie i zdarza mi sie myslec dopiero pozniej. Lubie dzielic sie swoimi opiniami, nawet jesli czasem nie zostalam o to poproszona. Poza tym jestem ambitna, chce robic wiele rzeczy na raz i to najlepiej tak jak ja tego chce.

Taka wlasnie ja przeczytala ostatnio ksiazke Elizabeth George ‚Kobieta według Bożego serca’ (od razu mowie, ze nie zgadzam sie ze wszystkim o czym pisze, ale wiele rzeczy moglam odniesc do siebie), w ktorej opisuje ona jak postanowila reagowac na wszelkie propozycje swojego meza prostym, wypowiadanym z entuzjazmem slowem ‚Jasne!’, nawet jesli w srodku wszystko mowilo jej, zeby szybko i wyraznie powiedziec mu co ona o tym mysli, zadajac przy tym pewnie 1,000 pytan. Ale po co to wszystko? Tak naprawde zmotywowalo mnie te kilka zdan:

Uleglosc jest wyborem zony. To ona decyduje o tym, czy podazac za swoim mezem czy nie. Nikt nie moze zrobic tego za nia i nikt nie moze jej do tego zmusic. Jej maz nie moze jej sklonic do tego, ze ona zacznie byc ulegla, ani tego, ze zacznie za nim podazac. Nie moze jej do tego zmusic kosciol, pastor ani doradca duchowy. To ona musi zdecydowac, ze bedzie mu ustepowac i pojdzie za jego przywodctwem. (…) Zdalam sobie sprawe, ze moj maz nigdy nie bedzie wymagal ode mnie tego, zebym pozwolila mu byc glowa rodziny. To jest dar, jaki wylacznie zona moze ofiarowac mezowi.

‚No dobra’, pomyslalam. ‚Skoro ona moze, to ja tez.’ Podzielilam sie ideą z przyjaciolka i postanowilysmy rozpoczac projekt ‚Pokorna żona’. Oj ciezko bylo… Pot lał sie ze mnie litrami, kiedy z trudem zaciskalam zeby, zeby nie dac sie zwyciezyc mojej upartej naturze. Nie raz nie wytrzymywalam i za kazdym razem tego zalowalam, bo gdybym trzymala jezyk za zebami, uniknelabym niejednej sprzeczki.

Zeby bylo jasne… Projekt przetrwal moze 2 tygodnie. Musze tez zaznaczyc, ze mojemu mezowi nie zalezy na tym, zebym byla owieczka, ktora podaza za nim slepo i nigdy nie ma wlasnego zdania. Wrecz przeciwnie. Jest ze mna wlasnie dlatego, ze mam silna osobowosc, jestem dociekliwa i potrafie wyrazac swoje mysli. Nasz zwiazek jest bardzo partnerski, on jest moim najlepszym przyjacielem i vice versa. Wiadomo wiec, ze zawsze chce wiedziec co sadze na dany temat i nie zdarzylo sie jeszcze, zeby podjal jakas wieksza decyzje bez konsultacji ze mna.

Ale dobrze wiedziec, ze to ode mnie zalezy czy pozwole mu byc glowa naszej malej (jak na razie!) rodziny. Czy bede ta wiecznie narzekajaca na niego, krytykujaca jego pomysly i wytykajaca mu bledy kobieta, czy tez ciepla, zachecajaca i wspierajaca żoną, ktora obudzi w nim to, co najlepsze, bo widzi go takim jest w oczach Boga.

Polecam klip ‚Jak rozbudzic w Twoim mężu to, co najlepsze?’ w zakladce MEDIA.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s