Walczymy

Nie ma chyba nic piękniejszego niż poczucie, że walczymy razem. Mamy ostatnio dość trudny czas. Nie wiadomo co będzie z moją pracą, on chce zmienić swoją, ale nic nie pojawia się na horyzoncie, niedługo musimy zmienić mieszkanie, i oprócz tego staramy się wesprzeć moją siostrę w różnych sprawach.

Był moment kiedy miałam wrażenie, że to wszystko mnie przerasta. Szczególnie kiedy nie czułam ze strony T. takiego wsparcia jakiego bym chciała jeśli chodzi o pomoc mojej siostrze. Zrobiłam to, co mogłam w tej sytuacji… pomodliłam się. I nie musiałam długo czekać, a mój mąż sam zaczął oferować chęć wspierania jej. Już wcześniej zresztą razem walczyliśmy, modląc się codziennie o te wszystkie sprawy. Teraz czułam jeszcze z jego strony takie namacalne oparcie. Wiem zresztą, że wcześniej nie był pewny na ile powinniśmy angażować się w pomoc dla mojej siostry, bo chciał przede wszystkim chronić mnie (i naszą relację)…

Czasami jest ciężko, a tutaj zamiast przebijającego się słońca widzimy tylko kolejne chmury gromadzące się nad nami… Nie poddawaj się. Czasem jest to test od samego Boga, który chce, żebyśmy polegali tylko na nim, a nie na naszych zasobach, sile fizycznej i psychicznej, wiedzy i znajomościach. Czasem są to niezależne od nas okoliczności na które nie mamy wpływu.

Najważniejsze, żeby w takim własnie, trudnym czasie, pamiętać, że walczym razem przeciwko jakiejś zewnętrznej sile (często duchowej), ale nigdy przeciwko sobie. My musimy sobie to nie raz przypominać, szczególnie kiedy dopada nas stres, zmęczenie i strach przed nieznanym.

Rezultaty mogą być piękne. Kiedy w niełatwym czasie przychodzimy razem do Boga i powierzamy Mu to wszystko z czym się zmagamy, przybiżamy się nie tylko do Niego, ale też do siebie nawzajem. W rezultacie możemy z tej bitwy wyjść wzmocnieni i wzbogaceni o nowe doświadczenie.

Nasza bitwa jeszcze się nie zakończyła. Ale ja już dziękuję Bogu, bo wiem, że wyjdziemy z niej obronną ręką.

ps. Teraz już wiem, co oznacza powiedzenie ‚Kiedy wychodzisz za kogoś, to poślubiasz nie tylko tą osobę, ale też jego/jej rodzinę’…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s