Kontrolerzy

ticket_0

Tak jak wspomnialałam jakis czas temu, ostatni miesiac nie nalezal do najlatwiejszych. Wrecz przeciwnie, poza stresem zwiazanym z organizacja slubu i wesela (na odleglosc!), to byl jak do tej pory najwiekszy test dla naszego zwiazku.

Nie naleze do osob, ktorym w wielu sprawach jest wszystko jedno. Na przyklad co beda jesc,  w co sie ubiora nastepnego dnia, jak ulozone sa ksiazki na polce, o ktorej godzinie pojawia sie goscie etc. Mimo, ze sama sobie tym utrudniam zycie, dla mnie takie rzeczy sa istotne!(na odleglosc!), to byl jak do tej pory najwiekszy test dla naszego zwiazku.

Dla mojego meza wrecz przeciwnie (no, moze poza ubiorem!). Mimo, ze jest bardzo zorganizowany i odpowiedzialny, nie przejawia zadnych cech tzw. ‚control freak’, czyli osoby, ktora ma w zwyczaju kontrolowac kazda sytuacje, upewniajac sie, ze wszystko idzie po jego/jej mysli. Jestem mu za to bardzo wdzieczna, bo tego samego nie mozna powiedziec o mnie!

Przez ostatnie 2 tygodnie musialam (chcac nie chcac) radykalnie zmienic swoje podjescie. Ze wzgledu na nowa, fizycznie i psychicznie wyczerpujaca prace, w ktorej nota bene nie mialam dostepu do internetu, musialam (o zgrozo!) zaufac mojemu mezowi w poszukiwaniach nowego mieszkaniach i kontaktach z agentami nieruchomosci, pozwalajac mu nawet na umawianie nas na spotkania na konkretne godziny i dni (!). Nasze role drastycznie sie obrocily. Wczesniej to ja bylam pierwsza w domu, czesto czekajac na T. z wymyslonym przez siebie obiadkiem i przewaznie w miare ogarnietym mieszkaniem.

Teraz nie mialam nawet sily pomyslec co moge ugotowac, nie mowiac juz o samej czynnosci.

Okazalo sie, ze kiedy ja opadlam z sil i poddalam sie calkowicie, nie probujac nawet sterowac naszym zyciem, moj maz automatycznie przejal paleczke, zajmujac sie bardzo skutecznie mna, domem i poszukiwaniem mieszkania.

Co za ulga!

Dobrze wiedziec, ze chociaz jestesmy zespolem i przewaznie staramy sie dzielic prace sprawiedliwie, w zaleznosci od naszych umiejetnosci i rozkladu zajec, to jednak nie musze zakladac, ze ‚wszystko’ jest na moich barkach. A jesli tak jest, to chyba tylko z mojego wlasnego wyboru….


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s