Kłopoty Małżonków

Fragment wywiadu dla magazynu ‚Chrzescijanin’. Przeczytaj pelny wywiad tutaj.

O poważnych problemach, jakie występują w małżeństwach – mówią Grzegorz i Małgorzata Gruszczyńscy, chrześcijańscy terapeuci pomagający rodzinom.

CHN: Jakie problemy mają małżonkowie? I skąd one się biorą?

Decyzja o małżeństwie niekiedy zapada pochopnie. Młodzi nie do końca uświadamiają sobie, czym jest chrześcijańskie małżeństwo. Zakochują się, są sobą zauroczeni i postanawiają zawrzeć w Kościele swego rodzaju kontrakt. Ważniejsze jest dla nich samo przeżycie uroczystości niż to, co po niej nastąpi. Wiążą z tym przeżyciem magiczne oczekiwania. Albo zawierają małżeństwo ze względu na siebie, a nie na drugą osobę.

 – Rozwiązują małżeństwem własne problemy?

Tak. Problem samotności. Albo problem samodzielności. Ktoś chce być samodzielny i z tego powodu zawiera małżeństwo. Inni chcą uporządkować swoje emocje, życie seksualne, przeżywać uniesienia, znaleźć zabezpieczenie finansowe, pomoc itd. Gdy pyta się ich, dlaczego zawierają małżeństwo, wymieniają listę własnych potrzeb, która zostanie zaspokojona po jego zawarciu. Potrzeby partnera są na drugim planie.

– I przychodzi zwykły dzień…

Który może być piękny, jeśli się go dojrzale przeżywa. Małżeństwo to przymierze, związek pełen miłości, ale i wzajemnej za siebie odpowiedzialności. Pełen płynących z tej miłości i odpowiedzialności zobowiązań, które codziennie trzeba podejmować. One napełniają związek treścią, sensem, radością, dojrzałością. Wypełnianie przymierza nie zależy od tego, czy druga strona skrupulatnie i na czas wypełnia swoją część zobowiązań. Po prostu przymierza trzeba dochować. Ono zobowiązuje.

– Gazetowe poradnictwo mówi zazwyczaj, że jeśli on jest niemiły, to ty też masz prawo być niemiła.

No właśnie. Ale człowiek wierzący ufa Bogu. A Boży pomysł dla dwojga to małżeństwo na całe życie. Małżeństwo jako przymierze. Jeśli szukam tego przymierza, tej miłości wzajemnej, tej jedności, jeśli ona jest motywem, to dla niej podejmę wysiłek bycia miłym, nawet jeśli małżonek nie potrafi być miłym w tej właśnie chwili, bo przecież tak ślubowałam przed Bogiem. I wiem, że wypełniając przymierze, działam na rzecz małżeństwa, na rzecz naszej miłości i jedności. Ratuję ją i wzmacniam. I mogę być pewna, że pomaga mi w tym wierny Bóg, świadek przymierza.

– Głową ma być mąż?

Tak, ale nie w znaczeniu pana, któremu wszyscy mają służyć. Nie na kształt władców z tego świata, którzy chcą rządzić, ale tak jak Chrystus wobec Kościoła. Mąż, który służy całym swoim życiem, gotowy jest je poświęcić dla żony i dla rodziny. Poświęcenie wymaga ofiary, ofiarności. Ale być głową jak Chrystus wobec Kościoła to także wziąć odpowiedzialność za rozwój duchowy żony. Troszczyć się o nią, nawet z narażeniem życie. A żona odpowiada na to poświęcenie miłością pełną szacunku. Oddaniem. To nie oznacza bierności, wręcz przeciwnie, zachęca do aktywności. Są jednak mężowie, którzy nie chcą być głową. Albo chcą nią być nie po to, by służyć, poświęcać się, ale po to, by rządzić autorytarnie. Wówczas warto, aby skonfrontowali się z Bożym Słowem.

– Czy dzieci mogą zakłócić relacje męża i żony?

Tak, choć to nie tyle dzieci ją zakłócają, ile zła hierarchia. Otóż są kobiety, które nad relacje z mężem przedkładają relacje z dziećmi. To poważny problem.

– Dzieci na pierwszym planie małżeństwa?

One siłą rzeczy wymagają wiele troski, wiele uwagi. Ale nie mogą żonie przysłonić męża albo mężowi, żony. Nie mogą być jedynym tematem rozmów, nie można wszystkiego robić z nimi lub dla nich. Są bardzo ważne, ale małżonkowie są dla siebie nawzajem najważniejsi. Dzieci kiedyś opuszczą dom. Małżeństwo będzie trwało do końca życia. Trzeba o tę relację dbać. Trzeba troszczyć się o wzajemną atrakcyjność dla siebie. W nieco starszych małżeństwach miejsce dzieci mogą zająć wnuki i znów wokół nich może zacząć się kręcić cały świat, wszystkie rozmowy. To błąd, który z dwojga małżonków może uczynić ludzi niemających sobie już nic do zaproponowania. Do tego bardzo często dochodzi przesunięcie na dalszy plan życia seksualnego.

– I pojawia się nuda.

Bo brakuje starań o związek. Zabiegania o partnera. Wspólnych wakacji. Spacerów we dwoje. Randek małżeńskich. Niespodzianek. Drobnych prezentów. Przytulenia bez powodu. Dzielonych pasji. Dom nie może pachnieć rozlazłością: papilotami, spodniami typu „dresy”, uwaleniem się na kanapie, starymi skarpetami.

– Wzajemne poprawianie siebie wchodzi czasem tak bardzo w krew, że małżonkowie zaczynają się głównie na tym koncentrować. Gdyby prześledzić ich rozmowy, to okazałoby się, że przede wszystkim zwracają sobie uwagę.

To jeden z rodzajów komunikacji, który zabija radość małżeństwa. Drugi to konieczność domyślania się, co autor wypowiedzi miał na myśli. Zgadywanie bywa zgubne, bo prowadzi do dopisywania do wypowiedzi własnych interpretacji, dopisywania fałszywych intencji. Lepiej mówić wprost, o co nam chodzi, wyjaśniać w razie niezrozumienia, równocześnie prosząc słuchacza, aby pytał, a nie dopowiadał.

– Tego się trzeba uczyć.

Małżeństwo to zadanie na całe życie. Dlatego warto włączyć się we wszelkie inicjatywy budujące związek. Studiować Biblię, czytać książki, brać udział w spotkaniach dla małżonków, w konferencjach…


10 thoughts on “Kłopoty Małżonków

  1. A co gdy ze strony żony nie ma nawet czułości nie mówiąc juz o sexsie. U mnie jest ten problem od urodzenia dziecka dwa lata i nie widzę rozwiązania, pozostaje mi akceptacja tej sytuacji i życie „conajmniej metr od siebie”. W związkach w rodzinie niejednokrotnie jest to samo.

    1. Dziękuję, że się odezwałeś. Domyślam się, że to nie jest łatwa dla Ciebie sytuacja. Niedawno urodziło się nam dziecko, więc rozumiem Twoją frustrację. Ale wierzę, że nie musi tak być, że nie musisz akceptować tej sytuacji. Problem może być złożony i prawdopodobnie rozwiązanie leży po obu stronach – i na pewno nie uda mi się pomóc Ci odpowiadając tutaj, ale chciałabym Ci polecić płytę Marka Gungora ‚Przez śmiech do lepszego małżeństwa’ (możesz zobaczyć na YouTube zwiastun) – poruszane jest tam min zagadnienie seksu i to jest bardzo fajny sposób, żeby z żona zacząć rozmowę na ten temat – sam Gungor daje tam wiele praktycznych rad. Poza tym polecam Ci też książkę ‚SEKS ZACZYNA SIĘ W KUCHNI’. Wiem, że może teraz czujesz, że to nie Twoja wina, że macie taką sytuację, ale jeśli zainwestujesz czas i wysiłek w to, żeby spróbować zrozumieć dlaczego Twoja żona może nie wykazywać zainteresowania, to wierzę mocno, że pomoże Ci to podjąć pewne kroki, żeby tę sytuację polepszyć. A wiem, sama będąc kobietą, że Twoja żona z pewnością to doceni… Módl się też o ten aspekt Waszej relacji.
      I nie poddawaj się! My kobiety naprawdę wiele nie potrzebujemy – ale zapraszam Cię do tej książki;) Pozdrawiam serdecznie.

  2. A ja się mogę stroić ile wlezie, a mąż i tak najbardziej się cieszy, jak ubiorę dres. Bo ponoć podkreśla co trzeba i w dotyku miękki, jakbym nic nie miała. :P

    1. Heh no i fajnie, ze znalazlas cos, co jemu odpowiada najbardziej!
      Ciekawa sprawa z tym strojeniem sie. Mysle ze kazdy musi poznac/wybadac upodobania swojej polowki i pozniej dzialac odpwiednio!;)

  3. Często śmiejemy się razem z mężem, że jesteśmy toksycznym związkiem i według obecnych wyznaczników dawno powinniśmy się rozstać :) Bardzo lubimy chodzić w spodniach typu „dresy”, uwielbiamy robić wszystko razem z dziećmi i nie potrzebujemy odpoczynku od dzieci. Oczywiście wychodzimy tylko we dwoje raz na jakiś czas, ale nie czujemy potrzeby wyjeżdżać sami bez dzieci na wakacje. Chociaż marzy mi się wyjazd na rekolekcje małżeńskie i mam nadzieję, że uda mi się w tym roku to marzenie zrealizować :)
    Ile szczęśliwych małżeństw, tyle recept na szczęśliwe życie. Myślę, że po prostu trzeba się kochać wzajemnie i starać się nawet w spodniach typu „dres”

    1. Super;) To jest wlasnie najfajniejsze, ze niezaleznie od tego czy mam na sobie dresy czy wystrzalowa sukienke, moge sie z moim Mezem czuc swobodnie. Ale masz racje, wazniejsze od tego co masz na sobie jest to co masz W sobie… I na tym powinnismy sie glownie skupiac.
      Swietny pomysl – ile takie rekolekcje trwaja?

      1. Takie rekolekcje trwają od piątku do niedzieli. Nie za długo, w sam raz żeby nabrać oddechu od codzienności. Tylko jakoś nie potrafię męża namówić na taki wyjazd. Rok 2013 dopiero się zaczął, więc mam nadzieję, że dopnę swego ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s