Co ja w nim widze?

Moje nowe wyzwanie na najblizszy czas… Glownie pod katem T., ale nie tylko.

Jeżeli traktujesz ludzi, jak na to zasługują, zostaną takimi jakimi są.
Lecz jeśli potraktujesz ich jako takich, jakimi być powinni
– staną się wspanialszymi i lepszymi osobami.
J.W. Goethe 

Chce moc swoimi slowami zachecac, a nie dolowac mojego meza. Chce, zeby z mojej postawy w stosunku do niego wylewaly sie szacunek i milosc, ktore beda go inspirowac i motywowac do dzialania i realizacji jego zyciowych celow.

Chce patrzec na niego oczami Boga i widziec czlowieka pelnego ogromnego potencjalu (niezaleznie od wychowania, wyksztalcenia, doswiadczenia…).

Wiem, ze duze znaczenie ma sposob w jaki mowie do niego i o nim. I to, w jakis sposob o nim mysle. Przypomnialam sobie na nowo o tym wersecie, ktory przeciez moge stosowac odnosnie T:

„Myślcie o tym, co prawdziwe, co poczciwe, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co chwalebne, co jest cnotą i godne pochwały”. (Filipian 4:8)

Wiem, ze on nie jest idealny (ja tym bardziej!), ale zamiast, podczas nastepnej klotni, skupiac sie na tych negatywnych rzeczach, moge przeciez z wdziecznoscia pomyslec o tych jego cechach, ktore w nim podziwiam, za ktore go szanuje…

Najwieksza potrzeba zony jest poczucie bezpieczenstwa. Najwieksza potrzeba meza to poczucie znaczenia (…) Jesli wiec zachecasz swojego meza, napelniasz go odwaga i nowymi silami, a kiedy go krytykujesz i narzekasz – traci i energie, i odwage’. (L. Dillow, Jaka zona jestem?).


18 thoughts on “Co ja w nim widze?

  1. „Najwieksza potrzeba zony jest poczucie bezpieczenstwa. Najwieksza potrzeba meza to poczucie znaczenia”. W moim małżeństwie jest zupełnie odwrotnie :) Mąż jest tym, który szuka bezpieczeństwa i spokoju, ja – chcę dużo osi ągnąć i dużo znaczyć. Potrzebuję adrenaliny, wyzwań. Dlatego też on został spokojnym państwowym urzędnikiem, a ja kończę dziennikarstwo, uczę się arabskiego, szlifuję rosyjski i przygotowuję do wielkich rzeczy w moim życiu :) I nie jest to moje życie „zawodowe”, ale po prostu Życie, będące spełnieniem dziewczęcych marzeń. Tak więc nasze małżeństwo, to związek spokojnego, miłego faceta z dziewczyną, która od dziecka bawiła się żołnierzykami i samochodami, później odbyła kilka szkoleń wojskowych i została fotoreporterem wojennym. Za mną dopiero kilka wyjazdów, przede mną – oby jak najwięcej. Ale nie wyobrażam sobie innego życia, a tym bardziej życia z dala od tego co robię :)

    1. Kalina – Najpiekniejsze w tym wszystkim jest to, ze jestes soba…ze nie probujesz udawac kogos innego – w tym przypadku cichej, spokojnej, zawsze przytakujacej zony (mam wrazenie, ze w srodowiskach chrzescijanskich czesto tego sie od zon oczekuje…!). I jeszcze piekniejsze jest to, ze Twoj Maz Cie w tych wyborach wspiera (bo zakladam ze tak!). Takie kobiety jak Ty mnie bardzo inspiruja;)

  2. Czytając po raz kolejny Twój wpis doszłam do jeszcze jednego wniosku. Głównie rozprawiamy o mężach… ale ja mam w rodzinie osobę, która nie jest moim mężem (na szczęście ;-) ) z którą mam zerowy kontakt, która totalnie mnie ignoruje a ze względu że łączy nas jedna osoba jesteśmy zmuszeni się razem spotykać. W jaki sposób mam patrzeć na tą osobę? w taki sposób jaki chciałabym żeby on patrzył na mnie, traktować jego tak jak sama chciałabym być przez tą osobę traktowana? Czy robić tak jak On w stosunku do mnie, czyli całkowicie jego ignorować?! Co ja w nim widzę?? – Moją rodzinę, która nie chce mieć ze mną absolutnie żadnego kontaktu.

    1. Ciezka sprawa. Dla mnie te slowa tez staly sie wyzwaniem nie tylko pod katem T., ale tez np. osoby z ktora pracuje, o dosc trudnym charakterze. Postanowilam sobie nie mowic nic zlego na jej temat, nie plotkowac o niej z innymi osobami z pracy, chociaz moglabym to zrobic z latwoscia, i reagowac na jej ‚chimery’ ze spokojem (w srodku sie gotujac nie raz co prawda!!)…. Wiem ze nawzajem sie z ta osoba wkurzamy, ale ostatnio powiedziala mi ‚ty jestes taka mila, a ja taka okropna!’. Chodzi o to, ze ludzie zauwazaja nasz wysilek..nawet jesli czasem nam sie wydaje, ze tak nie jest… I chyba tylko czasem mozemy sie modlic o milosc do tej drugiej osoby..i starac sie na nia patrzec tak, jak patrzylby na nia Jezus.. Nielatwe zadanie, hmm??

      1. W moim przypadku wręcz niemożliwe, ale może powinnam się modlić w intencji tej osoby? Może nie musi być to od razu miłość, ale wzajemna tolerancja, szacunek – może kiedyś się uda :)

    2. Moze wlasnie mozesz sie po prostu modlic o ta osobe? Kiedy przeczytalam, ze ciezko jest zloscic sie/miec zly stosunek do osoby o ktora sie modlimy..bo to takie przeciwstawne troche. Kto wie;) Wiem tylko, ze nieprzebaczenie moze miec negatywny odzwiek na nas samych i my mozemy czesto bardziej cierpiec niz osoba do ktorej chowamy uraze.. ;/

    1. No wlasnie…a gdyby tak pozwolic mu byc tym, kim jest… Albo ze wszystkich sil pomagac mu w zrozumieniu/odkryciu tego, kim Bog chce aby byl… To dopiero wyzwanie! I zadanie na cale zycie?

  3. Też mam tak, że jak coś postanowię, to zaraz przychodzi sytuacja, która to weryfikuje. Ostatnio mogłam przetestować wmawianie sobie, że wcale nie chcę się na niego wściekać. :) wyliczanie pozytywnych cech, kiedy wydają się nic nieznaczące w porównaniu z „wielkością” winy, zaciskanie zębów w postanowieniu, że właśnie że NIE będę zowu rozgrzebywać tematu i modlitwa, która w tej wściekłości przybiera formę „dałeś mi akiego męża, to mi teraz pomóż”;) kosmos, jeszcze chyba nigdy tak ze sobą nie walczyłam.

    1. Możesz sobie wyobrazić minę męża, który się wojny spodziewał po przyjściu z pracy, bo był przygotowany, że mi długo nie przejdzie, a go przywitałam ROZEŚMIANA! :D nastrój mi się zmienił z megawściekłości w megagłupawę… :p zastanawiał się czy trzeźwa jestem. ;)

      1. O kurcze, ale fajnie.. Wielkie gratulacje! To jest jedna z rzeczy, z ktora sie teraz zmagam. Czytalam wlasnie rozdzial w ksiazce L.Dillow na temat wybaczania i byl jak do tej pory najwiekszym wyzwaniem. Musze go przeczytac jeszcze raz i zaczac malymi korkami wprowadzac jej rady w zycie…Bo nie ma nic tak frustrujacego jak zepsuta godzina/dzien (nawet 5min!) przez glupie mysli w glowie. I zamiast po prostu odpuscic, zloszcze sie na niego niepotrzebnie…
        Bo czasami, choc trudno przyznac, to jest calkiem przyjemne!!!! #wyznania

      2. Dziękuję:) Nie ukrywam, że z moim temperamentem był to dla mnie ogromny wyczyn, z którego się niesamowicie cieszę. Powiem Ci, że na początku byłam bardzo sceptycznie nastawiona do tego fragmentu, kiedy o nim czytałam. Wręcz wydawało mi się to niemożliwe. Albo może nie tyle niemożliwe, co na pewno niezdrowe. Bo jak to tak niby sobie po prostu wmówić, że człowiek nie jest zły, że to przecież się stłumi, skumuluje i taka nierozwiązana sprawa wróci ze zdwojoną siłą przy okazji jakiejś innej pierdoły. A okazało się inaczej. Z ręką na sercu, w pewnej chwili po prostu spłynął na mnie spokój, a potem się normalnie zaczęłam śmiać i nie mogłam tego opanować (a jak zobaczyłam jego minę zdezorientowaną, to już w ogóle:P) Nie czuję, żeby cokolwiek było stłumione. Może właśnie w ten sposób ta cała energia ze mnie uszła bez szkody dla otoczenia?:) Nie wiem. Wiem, że na dobre nam to wyszło, bo nastrój mu się udzielił i wtedy to już zupełnie inna rozmowa była. W innym przypadku pewnie bym chodziła sfrustrowana i rozżalona, on by się bronił i obalał każdy argument dla zasady i do niczego sensownego byśmy nie doszli.

        Swoją drogą, ten temat mi się kojarzy ze słynną, krążącą po necie, czy innych demotywatorach, modlitwą kobiety pokornej. :D Mniej więcej tak to właśnie wyglądało. :D

      3. A ten rozdział o wybaczaniu mną wstrząsnął strasznie, zwłaszcza te historie kobiet, które wybaczały te wszystkie ekstremalne rzeczy… Nawet nie chcę myśleć, co czuje człowiek w takich sytuacjach (jak z tą córką..), dla mnie to by chyba było nie do przejścia…

    2. Mi lzy lecialy czytajac historie kobiety, ktora obmywala czolo, stopy etc swojego meza. Mam OGROMNY szacunek do kobiet, ktore zdecydowaly sie podjac decyzje o wybaczeniu.

  4. Krytyka bywa bolesna, a krytyka ze strony ukochanej osoby jeszcze bardziej. Nauczyłam się, że jeśli chcę zachęcić męża do osiągania celów, to tylko i wyłącznie chwaleniem. Na mnie to również działa ;)

    1. Dokladnie…. Jak to zwykle bywa, bardzo szybko po napisaniu tych slow mialam mozliwosc przetestowania swoich intencji. Na szczescie zmiana myslenia na pozytywne udalo mi sie uratowac nasza randke…!

      Swoja droga, nie myslisz ze czasem, jesli nie zwracamy uwagi na nasze intencje, to chwalenie moze latwo zmienic sie w manipulacje??

      1. Ja nie myślę, ja to wiem :) a my kobiety mamy tendencje do manipulacji (choć staram się tego oduczyć)

      2. No, zdecydowanie. A predzej czy pozniej nasi mezczyzni to wyczuwaja i czuja sie oszukani… Tez bym sie tak czula gdyby ktos, pod przykrywka komplementow i slow zachety, staral sie mnie sklonic do czego na czym JEMU by zalezalo….! Czym przechodzimy do tematu ‚jak pozwolic Twojemu Mezowi byc tym, kim jest’? ;) x

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s