Czy Żona Ma Być Potulna?

potulna.logo

Po pierwsze chciałabym podkreślić jeszcze raz, że napisałam poprzedni post, ponieważ nie do końca zgadzam się z opinią (którą myślę podziela już co raz mniej osób), że jedyną rolą żony jest wspieranie męża w jego celach i pasjach. Nie bez powodu Bóg włożył w nasze (kobiet) serca marzenia, talenty i pasje i oczywistością dla mnie jest to, że są dla niego tak samo ważne jak te, które dał naszym mężom.

ALE – tak jak pisałam, moim celem (nie zawsze oczywiście mi się tu udaję, ale uczę się powoli…) jest to, żeby w moim życiu na pierwszym miejscu był Bóg, później mój Mąż i jego potrzeby i marzenia, a później ja… I bycie jego ‚ezer kenegdo’ (co znaczy o wiele więcej niż tylko ‘pomocnica’) jest niesamowitą przygodą, wielkim wyzwaniem i wierzę, że kiedy się go podejmiemy, to nic tylko czekać na piękne owoce w postaci spełnionego, szczęśliwego małżeństwa.

A jak to w końcu jest z tą potulnością? Czy Bóg chce, żebyśmy były potulne, ciche i spokojne? Wiem tylko tyle ile mogę przeczytać w Jego Słowie i to co sama czuję głęboko w sercu, a co wierzę pochodzi od Niego. Choć mogę się oczywiście mylić!

Myślę, że to wszystko zależy od okoliczności. I że tak naprawdę, jeśli mamy w sobie Boga i Jego Ducha, to On nas w każdej sytuacji poprowadzi.

Ja na przykład wiem, że z charakteru jestem zupełnym przeciwieństwem potulnej, cichej i spokojnej osoby. Jak mówię to głośno (i szczególnie w autobusie czy metrze znajomi muszą mnie uciszać, bo okazuje się, że cały przedział słucha mojej osobistej, rodzinnej historii), jak mi się coś nie podoba, to szczerze i równie głośno wyrażam swój sprzeciw; lubię mieć zdanie na każdy temat (nawet jeśli do końca nie wiem o czym mowa) i wiem czego chcę i kiedy tego chcę (przeważnie TERAZ).

Czy Bóg kocha mnie taką, jaką jestem? Oczywiście. Sam mnie stworzył. Co nie oznacza, że nie chce żebym pracowała nad swoim charakterem i starała się być bardziej jak On.

Czy Jezus się denerwował? Tak, ale zwracał swój gniew wyłącznie przeciwko krzywdzie, złu. Jego gniew był zwrócony w stronę wroga.

Czy my jako kobiety mamy być potulne i łagodne?

Nie, jeśli komuś dzieje się krzywda i trzeba zareagować. Nie, jeśli widzisz i czujesz, że Twój Mąż jest atakowany przez wroga. Wtedy musimy stać się agresywne i walczyć z całej siły w modlitwie o naszych mężczyzn. To jest wtedy czas na bycie silną.

Musimy być silne, bo jesteśmy potrzebne naszym bliskim. Mamy ich wspierać, okazywać miłość i szacunek, nawet kiedy to jest ostatnia rzecz na jaką mamy ochotę. To jest prawdziwa siła. Siłą jest wierzyć, że Bóg jest z Tobą i powtarzać to Twojej rodzinie, nawet kiedy wszystko dookoła krzyczy ‘poddaj się’. To jest siła.

Lubię i potrafię dużo i głośno mówić. Dlatego staram się wykorzystać mój ‘dar’ i angażuję się w pracę z dziećmi i młodzieżą, bo wiem, że taka jest potrzeba. Niedługo będziemy zaczynać trening dla liderów kursów małżeńskich, więc będę mogła dalej praktykować mój ‘dar’ i wojować duchowo za te wszystkie pary, które będą się z nami uczyć. W mojej pracy zawodowej przebojowość i dobra komunikacja też są bardzo ważne więc jestem za te cechy nie raz wdzięczna!

Czy kiedy mówię innym o Bogu jestem łagodna i potulna? Zależy. Mówię o Bogu z pasją, z właściwym mi charakterem, ale przeważnie staram się po prostu przekazać ludziom miłość, którą On ich darzy.

Czy Bóg chce, żebym szanowała swojego Męża? Tak. Czy chce, żeby sposób w jaki się do niego zwracam był pełen szacunku i miłości? Oczywiście. Zresztą, przecież to samo pragnę otrzymać od mojej drugiej połówki. Czy jemu przeszkadza to, że jestem żywiołowa, ambitna, dużo gadam; to, że przeważnie lepiej mi idzie organizowanie skomplikowanego planu zdjęciowego niż gotowanie 3-daniowego posiłku? Nie. Gdyby tak było to z pewnością nie poprosiłby mnie o rękę! (co nie znaczy, że tak jak wspomniałam, nie muszę pracować nad swoim charakterem, a T. nie musi mnie czasem ‘uciszyć’ :) ).

Znam wiele par, w których ludzie są tak dobrani, że to on jest tym głośnym, gadatliwym, super zorganizowanym osobnikiem, a żona mało mówi, jest spokojna, wyważona. Uzupełniają się, dlatego są razem, co jest piękne.

Jestem pewna, że Bóg tak samo ‘przychylnie’ patrzy na pierwszy jak i drugi model małżeństwa. Dlatego, że dla Niego nie jest ważne to jak głośno mówimy, czy co weekend pieczemy chleb i czy robimy konfitury na zimę; czy chodzimy na każde możliwe kościelne spotkanie; czy zajmujemy się dziećmi lub czy robimy karierę.

Dla Niego ważne jest nasze serce. A jeśli ono jest blisko Boga, jeśli każdego dnia spędzasz z nim czas, to gwarantuję Ci, że nie będziesz się zastanawiać nad tym czy spełniasz standardy Dobrej Żony. On będzie Cię kierował każdego dnia, w każdej czynności, w każdej rozmowie. I będziesz wiedzieć kiedy jest czas na bycie Silną, a kiedy możesz być słaba i zanurzyć się w Jego objęciach.

On powie Ci kiedy jest czas na agresywną postawę wobec zła którego jesteś świadkiem, a kiedy czas na postawę pełną miłości wobec tych którzy jej bardzo potrzebują.

On powie Ci kiedy Twój mąż potrzebuje łagodnej, pełnej miłości odpowiedzi, a kiedy powinnaś być stanowcza i zdecydowana.

To jest właśnie najpiękniejsze w relacji z naszym Ojcem.

On nie jest Bogiem sztywnych zasad, praw, zakazów i nakazów. Jest Bogiem wolności, której z całego serca Wam życzę.

facebook-like


6 thoughts on “Czy Żona Ma Być Potulna?

  1. „Czy Bóg chce, żebyśmy były potulne, ciche i spokojne?” Nie! Zdumiewam się czytając książkę ‚Sztukę mówienia NIE”, która w całości oparta jest na Biblii. Autorzy za grzech uważają brak granic, nie ma niczego dobrego w cierpiętniczym umartwianiu się i godzeniu się na wszystko ze spuszczoną głową. Dlaczego o tym piszę? Bo wydaje mi się, że niektórzy dobrą żonę utożsamiają z „ciepłą kluchą”, z kimś, kto 77 razy nadstawi policzek, a kiedy ktoś plunie tej żonie w twarz, ona powie, że to deszcz… To pułapka! My jako żony i matki mamy obowiązek pokazać dzieciom i przyjaciołom, że tak nie można, że nie wolno się na to zgadzać.
    Pięknie piszesz: „Nie, jeśli komuś dzieje się krzywda i trzeba zareagować. Nie, jeśli widzisz i czujesz, że Twój Mąż jest atakowany przez wroga. Wtedy musimy stać się agresywne i walczyć z całej siły w modlitwie o naszych mężczyzn”, jednak nie zapomnijmy o jeszcze jednym aspekcie, a właściwie dwóch: nie walczmy tylko w modlitwie, ale i poza nią, a po drugie – niestety – i Mąż może zachowywać się niegodnie w stosunku do nas i wtedy również mamy prawo (i obowiązek!) nie godzić się na to. Dlaczego? Bo dzieci będą powielały ten wzorzec: że tata krzyczy i wyzywa mamę, a mama tylko spuszcza głowę… Nie chcemy, żeby nasi synowie krzyczeli i wyzywali, ani żeby nasze córki spuszczały głowę, mam rację?
    Nie wiem czy jasno się wyraziłam, bo mam kotłowaninę myśli.

    Uściski

    1. Dziekuję Ci! Tak, bardzo jasno sie wyraziłaś i myślę, że poruszyłaś tu ważny i delikatny temat…
      Modlitwa jest pewnie najlepszą rzeczą jaką możemy zrobić w takiej sytuacji, bo własnymi siłami drugiego człowieka raczej nie zmienimy… Ale uważam, że w przypadku kiedy dochodzi do przemocy fizycznej, wręcz powinno się uciec (przynajmniej na jakiś czas) od raniącej osoby. Szczególnie jeśli w grę wchodzi też dobro dzieci.

      1. Modlitwa tak, ale nadal podkreślam też wagę działania – jak sama piszesz „uciec” jeśli w grę wchodzi przemoc fizyczna. A gdy jest to przemoc psychiczna? Wyraźnie mówić „Nie będę tego tolerować” i jeśli nic nie działa to też odseparować się od osoby, która krzywdzi i modlić się, modlić się, żeby dojrzała do zmiany…

  2. No i tak… zagadania nie było. Dzieciakowo-domowo-weekendowe sprawy wygrały.Co nie znaczy, że do ZAGADANIA nie dojdzie. ALE! Muszę to napisać, że po lekturze Twojego bloga w mojej głowie nastąpiło odświeżenie. Przede wszystkim jestem Ci wdzięczna za Twoje słowa, w których opisywałaś jak wspierasz swojego męża i o bezinteresownej miłości, o której pisałaś w poście „sama nie dam rady”. Także myślę sobie- do dzieła Dorota, masz nad czym popracować! Dzięki! A i tak, rysunki na blogu są moje :) Pozdrawiam!

    1. Bardzo sie ciesze i dziekuje Bogu, ze moja pisanina jest faktycznie uzyteczna i sluzy komus. Taki mam cel…! Chetnie poczytam na Twoim blogu czy gdzie indziej jak Ci idzie wdrozanie tych mysli:)
      Piekna ta Twoja rodzina;) Wielkie grtatulacje!x

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s