Dlaczego Mam Wybaczyć?!

dlaczego wybaczyć

Nie wiem jak wam, ale mi wybaczanie łatwo nie przychodzi… Czasem mam wrażenie, że jest to wręcz wbrew mojej naturze…! O wiele łatwiej jest mi strzelić focha i  nie odzywać się do T. przez kilka godzin (chociaż nie – nieprawda, nasz limit to chyba 20min bo jakoś nie potrafię nic nie mówić tak długo:D Następuje wtedy faza oczyszczającej kłótni, o czym zresztą piszę tutaj).

Tak czy siak, dużo łatwiej jest mi się od razu, unieść, wykrzyczeć mu wszystkie winy niż po prostu… wybaczyć.

Okazji do wybaczania innym, a szczególnie Mężowi mamy wiele… Zaczynając od tych codziennych, błahych sytuacji jak to, że ‘zapomniał’ posprzątać, a kończąc na poważnych zranieniach.

Także poza małżeństwem. Kiedy kochana rodzina daje nam się we znaki, kiedy dowiadujemy się, że przyjaciółka nas obgaduje; kiedy z ludzie z pracy zachodzą nam za skórę. Nie mówiąc już o tych kwestiach z przeszłości…

Tak, wszyscy nosimy w sobie zranienia, urazy…

Smutną prawdą jest to, że kiedy pozwalamy tym ranom pozostać w nas, one wyrastają w naszych sercach jak chwasty i budują niewidzialny (przynajmniej na pierwszy rzut oka) mur między nami, a Bogiem. Ale też między nami i innymi… Wiecie co mam na myśli, prawda?

Często jest tak, że tłumaczymy się przed sobą mówiąc ‘on nie zasługuje na wybaczenie’. Albo ‘to co ona zrobiła nie da się wybaczyć’. I nadal trzymamy w sobie tę urazę.

Ale szczerze mówiąc… przeważnie osoba do której ją chowamy w ogóle o tym nie wie. Albo ma to zupełnie gdzieś.

Prawda jest taka, że chowając w sobie urazę, sami skazujemy siebie na cierpienie. Bo odmawiamy sobie wolności, którą daje przebaczenie.

Kiedy mówimy ‘nie potrafię wybaczyć’, tak naprawdę oznacza to ‘nie chcę wybaczyć’.

Wiem coś o tym, bo pewnego dnia musiałam podjąć decyzję o wybaczeniu komuś kto bardzo mnie skrzywdził. Wszystko we mnie krzyczało ‘ale jak to, dlaczego, ja mam wybaczyć, z jakiej racji?’. Ale doszłam do momentu w moim życiu kiedy zrozumiałam, że jeśli nie podejmę tej decyzji, to moje zranienia będą mnie ciągle blokować. Nię tę osobę, której muszę wybaczyć – ale mnie.

Bo sprawiały, że nie potrafiłam się otworzyć przed moim przyszłym Mężem. Sprawiały, że nie ufałam ludziom. Że tak naprawdę nie potrafiłam zobaczyć Ojca.. Tatusia… w moim Bogu. Sprawiały, że nie potrafiłam kochać, tak naprawdę kochać.

I to nie jest tak, że w momencie kiedy zdecydowałam się wybaczyć tej osobie i zupełnie oddać moje zranienie Bogu,  zapomniałam o tym wszystkim co ta osoba zrobiła.

Niestety ciągle pamiętam. Wciąż czasem mnie to boli. Ale jestem wolna, bo nie rozmyślam już o tym, jaka jestem biedna, cierpiąca. Moje zranienia nie blokują mnie już w kontaktach z innymi. Nie boję się kochać, bo wiem, że moje życie nie jest w moich rękach, ale w rękach Boga, to nie ja nim steruje, ale On. Przede wszystkim moje zranienia nie dyktują już moim życiem i moimi decyzjami…!

I kiedy myślę o tym wszystkim co z kolei MI wybaczył moj Bóg… o każdej mojej złej myśli, o dumie, kłamstwie, osądzaniu innych, o słowach, wypowiedzianych przeze mnie, które zraniły innych; o moim egoiźmie. Etc, etc.

To wszystko, co mój dobry Bóg po prostu mi wybaczył do tej pory… i że wybacza mi codziennie, kiedy tylko się do niego zwrócę; że codziennie mogę zaczynać na nowo z czystą kartką, bo On kocha mnie bezwarunkowo. Kiedy myślę o tym, to zastanawiam się – jakie ja właściwie mam prawo, żeby nie wybaczyć? Kim jestem, żeby wymierzać karę (np ‘milczenia’) drugiej osobie?

Kiedy mój Mąż mnie bardzo zdenerwuje, pierwszą reakcją u mnie jest złość. Często krzyk. Jeszcze częściej karzę go właśnie swoim mileczniem, bo wiem, że to dotknie go najbardziej. Aułć. Jakie to okrutne.

Przecież sama tak okropnie się czuję, kiedy zrobię coś, co go zasmuci, a on jest wtedy milczący, nieswój. I już tak strasznie bym chciała, żeby przestał, żeby zapomniał o tym, co własnie okropnego powiedziałam, żeby się uśmiechnął, przytulił mnie i powiedział ‘nic się nie stało kochanie, zdarza się’. Uff… co za ulga. Tak bardzo jestem mu wtedy wdzięczna…

Tego wszystkim dookoła NAS życzę na ten nowy rok. Żeby czuli, że mogą się przy nas mylić, że mogą popełniać błędy. Że mogą być ludźmi, takim jakimi MY jesteśmy. Nieidealnymi.

Jeśli ty i ja otrzymałyśmy za nic ten wielki dar  – jakim jest przebaczenie i wolność – spróbujmy go w tym roku też hojnie rozdawać. Tego Wam i sobie z całego serca życzę!

A jeśli, z różnych powodów, nie zdecydowałaś się tego daru jeszcze przyjąć – zrób to dzisiaj. Nie trać cennych godzin i dni. Wolność jest tuż za rogiem. Sprawdziłam.

facebook-like


11 thoughts on “Dlaczego Mam Wybaczyć?!

    1. Bardzo ale to bardzo się cieszę. Rozgość się proszę i czuj sie jak u siebie w domu…!
      ps. Te wszystkie cenne uwagi biorą się z inspiracji z Góry, ja taka mądra nie jestem sama z siebie!;)

  1. Dlaczego wybaczyć? Bo „…odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” – jak ktoś o to prosi i twardo nie chce wybaczyć, to słabo… :P Zawsze mnie to otrzeźwia. ;)

  2. Mądrego masz męża – nic tylko go kochać!
    Dziękuję Ci bardzo – cudownie mieć tą wolność, mam nadzieję, że z czasem będę jej z niej ‚korzystać’ więcej i więcej!
    ps. Co Ty o tej godzinie w sobotę robisz? Oraz – nie mogę wejść na Twojego bloga odkąd zmieniłaś adres – czy musisz mnie zaprosić do niego teraz? Z góry dziękuję;)

    1. Haha! Dopiero teraz zobaczyłam, że wyświetla 5:35. Spokojnie, aż takim rannym ptaszkiem nie jestem :D Była tylko…6:35 – mąż zbierał się do pracy więc trochę rzeczy mu rano szykowałam i tak już zostałam.

      Kurcze, dziwne, na starym blogu powinien być wpis o tym, że odsyłam na nowego bloga.
      No nic, podaję nowy adres – http://www.domiowo.blogspot.com

      1. A to pewnie dlatego, że ja jestem w UK i mi się wyświetla mój czas:) No proszę, co za Żona…! Nic tylko podziwiać – mój wychodził dziś rano też wcześnie do pracy, a ja się na drugi bok przewracałam!

        Super, ten link działa – zrobię zaraz update na moim blogu. ps. zaproszenie na FB ode mnie;)

      2. Informacja na starym blogu już działa. Dzięki, że mi napisałaś, to zorientowałam się co jest nie tak i już wszystko ok :)
        Zaproszenie przyjęte ;)

        Cóż, czasem też się przewracam na drugi bok, więc aż tak idealna nie jestem :P

  3. Masz rację, nie mamy takiego prawa, aby nie wybaczać, chociaż czasami tak ciężko nam to przychodzi. Też zdarza się, że rozgniewam się na męża, ale wtedy nie krzyczę…powiem coś przykrego, co skutecznie niszczy atmosferę I podziwiam go, że on zawsze szybko mi wybacza, puszcza w niepamięć. Powiedział kiedyś: „co to za sztuka wypominać coś osobie, którą się kocha”. Jest mądry w tym kochaniu. I tak naprawdę powinnam uczyć się tego od niego.
    Powodzenia w byciu wolną :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s