Ile Mówisz Przyjaciółce?

przyjaciolkiMoja przyjaciółka wyszła za mąż kiedy miała 20 lat. Była jednak bardzo mądra jak na swój wiek…

Pamiętam jak siedziałam u niej w kuchni, kilka miesięcy po jej ślubie, spragniona wieści i ploteczek o tym jak to jest być mężatką! Jako dwudziestolatka nie wiele wiedziałam wtedy co to znaczy być czyjąś Żoną – całą uwagę skupiałam wtedy na sobie…

Myślałam, że dowiem się wszystkich szczegółów z ich pożycia małżeńskiego – zarówno tych intymnych, jak i tych z życia codziennego.

Niestety spotkał mnie wielki zawód. Jasne, moja przyjaciółka podzieliła się ze mną wieloma rzeczami, opowiedziała mi o pierwszych miesiącach swojego małżeństwa, ale obyło się bez tych wszystkich pikantnych szczegółów o których tak bardzo chciałam usłyszeć. Próbowałam pociągnąć ją za język, żeby chociaż ponarzekała trochę na swojego świeżo upieczonego męża, a tutaj nic!

Teraz wiem, że nie wpuszczając mnie do tej najbardziej intymnej sfery swojego małżeństwa (i nie mam tutaj tylko na myśli seksu), we wspaniały sposób chroniła ich kwitnącą relację.

Relację, którą tworzą oni. Ona i on. Nie – ona, on, mama, teściu, ciotka i trzy przyjaciółki – ale oni we dwoje.

Ona już wtedy zdawała sobie z tego sprawę. Oczywiście bardzo potrzebowała mieć wokół siebie rodzinę i przyjaciół, którzy doradzaliby jej w wielu kwestiach; dzielili z nimi życie. Ale ona wiedziała, że jest pewna sfera, do której klucz powinni mieć tylko ona i jej mąż.

I że jeśli rozda ten klucz zbyt wielu osobom, to każdy będzie mógł wejść do tej sfery kiedy tylko będzie chciał, nawet wtedy, kiedy oni w danym momencie tego nie potrzebują…

Nie wyobrażam sobie życia bez dobrych koleżanek i przyjaciółek wokół siebie. Uwielbiam otaczać się mądrymi, silnymi kobietami, do których wiem, że mogę zwrócić się w każdej chwili o poradę, wypłakać się czy wyżalić na zło całego świata. Kiedy przez dłuższy czas nie mam z nimi kontaktu, dziwaczeję. Naprawdę. Tak bardzo ich w swoim życiu potrzebuję. Jestem szczęściarą, bo mam kilka takich wspaniałych kobiet wokół siebie (nawet jeśli niektóre mieszkają setki kilometrów ode mnie, za kanałem La Manche).

Ale zdaję sobie sprawę, że są pewne rzeczy, które powinny pozostać tylko pomiędzy mną, a T. jeśli chcę, żeby nasza relacja zachowała pewien wymiar intymności i wyjątkowości. Także, żeby ochronić nasze małżeństwo. Staram się więc w rozmowie z innymi zadać sobie zawsze takie pytanie:

Czy T. chciałby, żebym się tym podzieliła?

Znamy pewną parę. Wspaniali, ciepli ludzie. Ale za każdym razem kiedy ich odwiedzamy, Tom (tak go nazwijmy) opowiada różne historie z ich prywatnego życia. Ale wystarczy, że spojrzę na Lisę, to od razu wiem, że wcale nie chciała, żeby ten i ten fakt został przytoczony, albo żeby ta i ta kłótnia została przypomniana na forum.

Wielokrotnie będąc gdzieś razem, chciałam opowiedzieć znajomym jakąś śmieszną (przynajmniej dla mnie!) historię z naszego codziennego życia, ale po szybkiej konsultacji z T. (‚proooszę, mogę to opowiedzieć?!’), jeśli widziałam, że dla niego byłaby nawet w małym stopniu upokarzająca lub po prostu nie miał ochoty do tego wracać, musiałam odstawić temat na bok.

Trudno! Ale z drugiej strony – co z tego? Znajomi przez 2 minuty cię pomęczą, ale za chwilę o tym całkiem zapomną, a ty musisz wrócić z mężem do domu… Więc kogo wolisz zadowolić?

Czy wolisz mieć 2 minuty poklasku w blasku reflektorów (czyt. wśród grupy 4 znajomych) czy szacunek i wdzięczność twojego życiowego partnera?

Drugie pytanie jakie staram się sobie zadać zanim powiem coś na temat mojego męża lub naszej relacji to:

Czy to co powiem zbuduje naszą relację?

Czasem mam ochotę ponarzekać przyjaciółce na męża. I czasem to robię. Ale jak strasznie byłoby mi przykro, gdybym przypadkiem usłyszała podobną rozmowę pomiędzy nim a jego przyjacielem. Zabolałoby mnie to. Poczułabym się pewnie zdradzona.

Przecież obgadywanie męża nie różni się niczym od obgadywania przyjaciółki, prawda? A czasem mam wrażenie, że pozwalamy sobie na to częściej, bo to przecież FACET. Stworzenie z innej planety – oni są inni, więc przecież mamy prawo; wręcz musimy sobie ponarzekać…!

Jako młoda żona bardzo potrzebuję każdej porady jaką mogę otrzymać. Jeszcze tak wiele muszę się nauczyć. Potrzebuję mądrych i bardziej doświadczonych ludzi dookoła siebie, którzy pomogą mi w tej niezwykłej (ale i niezwykle trudnej!) podróży jaką jest małżeństwo.

Mam tylko nadzieję, że w każdej mojej rozmowie, w tym wszystkim co mówię innym o nim i o nas, będę w stanie zachować ten rąbek tajemnicy, który pozwoli nam zbudować zdrową i pełną zaufania i szacunku do siebie relację. Taką, w której będę wiedziała, że przecież cokolwiek zasieję – tak więc wszystkie dobre i złe słowa, które wypowiadam na temat mojej drugiej połówki – tyle właśnie będę mogła zebrać.

Oby udało mi się w tym roku zebrać wiele dobrych plonów….

* Z dedykacją dla mądrej i pięknej Douli Miriam 

Ps. Mamy nowego lśniącego Fan Pejdża na Fejsie! Lubisz? ;)


19 thoughts on “Ile Mówisz Przyjaciółce?

    1. Wydaje mi się, że w głębi serca będziesz czuła jeśli to co mówisz lub masz zamiar zaraz powiedzieć jest o krok za daleko… ja przynajmniej tak mam… taki cichy głos, który mi podpowiada ‚chyba jednak powinnaś to zachować dla siebie’. warto go wtedy posłuchać. Ja czasem go ignorowałam i przeważnie potem żałowałam… mąż nie zawsze się dowiadywał o tym, że podzieliłam się o jedną rzecz za dużo, ale jakiś taki posmak zły później zostawał.. nie wiem czy też tak masz? xx

  1. Twoje spostrzezenia sa bardzo wazne, podoba mi sie jak piszesz o malzenstwie, czasami trudno sprostac relacji Małżonków…bajwazniejsze, to nie poddawac sie w ciaglej walce z samym soba. Tak jak napisalas, to nie taka latwa relacja, nieraz jest bardzo ciezko byc razem, rozmawiac…

    1. Tak, masz rację… Często mówię, że mój mąż to takie moje personalne lustro w którym widać wszystkie moje niedociągnięcia, cechy charakteru nad którymi jeszcze muszę popracować. Ale co ja bym zrobiła bez tego mojego lustra? :)
      Dzięki wielkie za miłe słowa.. ;*

  2. Super ten blog. Dobrze miec przyjaciolki, ale bardzo madrze napisals, ze sa tematy tylko dla Ciebie i Niego. Mialm sytuacje, ze przez kilkanascie dni byla u nas moja przyjaciolka. Przez taki czas toche zobaczyla jak zyjemy… klocimy sie, dzielimy sie obowiazkami domiwymi, z dzieciaczkami itp… nie fajnym bylo, ze zaczela mojego meza porownywac ze swoim (zupelne przeciwienstwa).. zapedzilam sie i zaczelam jej sluchac… katstofa!!!! Nie porownujmy swoich malzenstw z innymi, uczmy sie nawzajem tylko… najlepiej na bledach innych..
    Dzieki Bogu skonczylo sie dobrze w moim zwiazku (chociaz powtozylo sie to jeszcze raz ale juz bylam madrzejsza). Mialysmt 2 letnia przerwe w kontaktach z przyjaciolka ale juz jest ok:)

    1. Fajnie, że teraz, z perspektywy czasu widzisz, że porównywanie naszych mężczyzn do niczego dobrego nie prowadzi… I często dobre rady, nawet życzliwych nam osób mogą okazać się nietrafne – dlatego dobrze jest mieć swoją własną wizje na małżeństwo i Waszą relację;)
      Pozdrawiam Cię serdecznie, cieszę się, że tutaj zajrzałaś!

  3. Z jednej strony to wszystko prawda, ale mam opory przed tym, aby się zgodzić w 100%… Akurat byłam w sytuacji, w której osoba z zewnątrz wniosła bardzo wiele dobrego do mojego podejścia do związku, mimo że prawdopodobnie powiedziałam jej tyle, że to wykroczyło poza ramy lojalności względem A.
    Z tym że to jest wyjątkowy człowiek, a nie „byle przyjaciółka” ;P

    1. I zgodzę się z Tobą:)
      Myślę, że jak najbardziej są sytuacje i osoby którym ufam (ze względu np na ich życiowe doświadczenie/ powołanie) na tyle, że nie miałabym oporów przed tym, żeby całkowicie sie otworzyć, powiedzieć co mi leży na sercu…
      Pewnie dlatego właśnie, że wiedziałabym, że mogę im zaufać, i że leży im na sercu nie tylko MOJE, ale NASZE (naszego małżeństwa) dobro i wiedziałabym, że nie spojrzą na to co mówię w stronniczy sposób, popierając tylko mój punkt widzenia!
      Dobrze, że poruszyłaś tą kwestię.

  4. Ważny temat, zawsze na czasie ;) ostatnio usłyszałam, od mojego bliskiego przyjaciela, ze małżeństwo sprawiło że dojrzałam, bo inaczej… rozmawiam ;) tak zachowujemy dla siebie pewna sferę i naprawdę nie wolno nam do niej nikogo wpuścić bo to ma być tylko nasze! Bardzo irytujące bywają pytania: „Co robisz w weekend z mężem, gdzie idziecie, co będziecie oglądać, gdzie pójdziecie na spacer?” Nieważne, bo to nasza sprawa, nasz czas! Chcemy się dzielić tym co w nas dobre ale własn intymna sfera jest konieczna!
    Pozdrawiam! :)

  5. Szybka selekcja historyjek do opowiedzenia – standard haha. :D I na blogu i w realu. :p

    Ja ostatnio mega lekcję pokory dostałam. Miałam jakiś gorszy dzień i o coś mężnemu głowę suszyłam, że czegoś tam nie zrobił. Moje gadanie niestety usłyszał z drugiego pokoju jego brat i się solidarnie dołączył z tekstami „i widzisz, i po co było się żenić, teraz ci tak zrzędzi” itp. Mąż mógł obrócić w żart i podłapać, że tak to jest z babami, nie żeń się, itp. a on (mimo że wiem, że był poirytowany moim czepianiem się) mu odpowiedział, że nie żałuje, że się ożenił i że ma siedzieć cicho. Szczęka mi opadła i od razu zaczęłam rachunek sumienia robić…

    1. No naprawdę, respect w stronę Pana Męża. Co za lojalność!
      Też tak miałam parę razy, jak na moją wredność T. odpowiadał miłością – masakra, boli sto razy bardziej niż największa riposta.

      A Ty kochana chyba mu z 10 obiadów i wyjść na basen teraz wisisz za tą lojalność;D

      1. O nie… ale mi teraz na sumienie wjechałaś… :D Obiad to jeszcze, ale ten basen…. :| ;p

  6. Świetny temat, naprawdę. Ja doświadczyłam tego, że czasem warto i nawet trzeba powiedzieć o trudnościach w związku komuś innemu, żeby spojrzał na to trzeźwym okiem i coś doradził, czy zwrócił na coś uwagę czego my nie widzimy. Ale i w tym wypadku są pewne zasady, które trzeba zachować. Nie pochwalam wyciągania wszystkiego co nam leży na sercu przed kimś innym, nawet jak to jest najlepsza przyjaciółka i nawet jeśli chcemy o czymś powiedzieć bo szukamy pomocy. W związku dwojga ludzi są pewne sprawy, o których wiedzieć mogą tylko oni nawzajem i nawet jeśli dojdzie do rozstania to trzeba te sprawy zachować dla siebie, już nawet z czystej ludzkiej lojalności. Mało się mówi o tej cesze, a tak warto ją pielęgnować nie tylko w związkach małżeńskich czy przyjacielskich, ale nawet w zwykłym koleżeństwie. Cieszę się, że o tym napisałaś, naprawdę. Przychodzi mi do głowy jeszcze myśl, że czasem powinniśmy też przystopować osoby, które chcą nam powiedzieć za dużo. Zdarzyło mi się powiedzieć bliskiej koleżance, która szczegółowo chciała mi opowiedzieć o jakiejś wadzie swojego chłopaka, że chyba nie powinna mi o tym mówić (choć strasznie byłam ciekawa co on takiego zmalował :P). Była bardzo zaskoczona, ale potem stwierdziła, że rzeczywiście, nie powinna tak źle o nim mówić do innych osób. Mnie też ktoś kiedyś (i to nie raz niestety…) przystopował w ten sposób i dzisiaj jestem za to naprawdę wdzięczna.

    A fanpejdż oczywiście, że lubię :)

    1. Masz rację, często to się sprowadza do zwykłej lojalności i zaufania, a to przecież strasznie ważne rzeczy w każdej relacji, nie tylko w małżeństwie!
      To masz naprawdę siłę woli….! Czasem też wiem, że powinnam zastopować kogoś, ale ciekawość mnie zżera i chce się przecież być WAŻNYM, chce się doradzić….! ;) A tak naprawdę – jak mówisz- prawdziwy przyjaciel zastopuje cię, bo wie, że to dla dobra ciebie i twojej relacji. Mądre słowa!
      ps. Dziękuje Mega za polubienie;)

  7. Kurcze, trafiłaś z tym postem, akurat wczoraj pokłóciłam się z Adamem. Długo ze sobą walczyłam, ale w końcu wygadałam się swojej przyjaciółce. Już jakiś czas temu złapałam się na tym, że za dużo mówię o naszej relacji, szczególnie mamie… Potrafiłam wyć jej w słuchawkę przez 2h… Dobrymi i radosnymi chwilami, których jest zdecydowanie więcej już tak ochoczo się nie chwaliłam…
    Ale teraz jest zdecydowanie lepiej. ;) Jak muszę sobie popłakać, to w samotności, jak jestem zła, to nikomu się nie żalę, tylko mówię, że mam dużo nauki, boli mnie głowa, etc. A jak emocje mi opadną, to na spokojnie rozmawiam z Adamem a nie ze swoimi koleżankami. Wczoraj była chwila słabości, bo Elizy tata jest pedantem, tak jak Adam, więc mogłam liczyć na zrozumienie. Ale i tak miałam wyrzuty sumienia.

    Zdecydowanie zgadzam się z tym, co napisałaś. :)
    Lajk oczywiście poszedł! :P

    1. No właśnie, to taka cieńka granica, prawda? Bo z jednej strony jak najbardziej potrzebujemy się ‚wygadać’, doradzić itd. Dlatego te 2 pytania które sobie zadaję bardzo mi pomagają ocenić, kiedy mówię za dużo, kiedy moje gadanie już nam nie pomaga, a raczej szkodzi, i sprawia, że zamiast przybliżać się do mojego mężczyzny, oddalam sie od niego…

      Bardzo dziękuję za Lajka….! Swoją drogą fajnie jest przypiąć twarz do bloga ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s