Kiedy Twój Mąż Nie Robi Tego Czego Chcesz

Ten post z bloga Peaceful Wife nieźle mnie poruszył. Postanowiłam go więc (za jej pozwoleniem) przetłumaczyć. Jest tym bardziej mocny, że napisał go pewien mąż.

Wstęp od Peaceful Wife: Być może uważasz, że twój mąż ogląda za dużo telewizji, nie powinien patrzeć na pewne rzeczy, pracuje więcej niż powinien, ‚nie angażuje się wystarczająco’ w wychowanie dzieci albo ‚nie stawia cię na pierwszym miejscu’, tak jakbyś tego chciała – cokolwiek to jest – jeśli krzyczymy na naszych mężów, domagając się, żądając pewnych rzeczy – to takie podejście będzie niszczące za każdym razem. Nie wspominając już o tym, że jeśli krzyczymy, wydzieramy się na naszych mężów – to grzeszymy przeciwko Bogu i nam samym. I to NIE jest OK! Ale jeśli Jego Duch sprawuje kontrolę nad naszym życiem, będziemy mieć w sobie Jego opanowanie i łagodność. 

kiedy twoj maz nie robi tego o co go prosisz

CAŁE SZCZĘŚCIE, ŻE ON CIĘ NIE SŁUCHA KIEDY NA NIEGO WRZESZCZYSZ

Może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale to wielkie błogosławieństwo, że twój mąż nie poddaje się twoim prośbom kiedy zwracasz się do niego w taki sposób.

Z drugiej strony, gdyby on przechodził samego siebie, żeby cię zadowolić, najprawdopodobniej skończyłoby się na tym, że miałabyś go dosyć.

Większość kobiet wybaczyłaby mężczyźnie za to, że nie był dla niej dobry, ale nie potrafiłaby znieść faceta, który jest słaby.

Więc jest tak – on nie mówi nic na temat tego jak się do niego zwracasz, ale nie reaguje też na twoje prośby.

Osobiście, gdyby moją żona próbowałaby mnie zmusić mnie do zaprzestania czegoś przez wydawanie mi rozkazów, powiedziałbym jej:

‚Teraz będę musiał kontynuować to co robiłem, bo inaczej pomyślisz sobie, że jestem tutaj na twoje rozkazy’.

Kiedy kobieta używa nalegań i żądań, żeby dostać to czego chce, to czym różni się od mężczyzny, który używa podobnych taktyk, żeby żona poszła z nim do łózka? Czy chciałabyś być zmuszana do seksu? Nie sądzę.

Powiedzmy, że on powinien przestać oglądać tak często telewizję.

Widzisz, Bóg nie jest Bogiem skrótów i nie da ci rozwiązania, dzięki któremu ominiesz Jego sposoby i Jego metody – żebyś po prostu mogła rozkazywać twojemu mężowi jak dziecku. Jeśli chcesz tego czego chcesz, to musisz to zdobyć na Jego sposób – który często jest tym trudniejszym… Ale Jego sposoby są zawsze wypełnione miłością – nie tylko dla twojego męża, ale i dla ciebie.

Czego pewnie nie widzisz to to, że możesz mu wyrządzać emocjonalną krzywdę. Być może myślisz, że to czego od niego żądasz jest tego warte, ale wymuszanie tego na nim, besztanie i ośmieszanie go nie ma nic wspólnego z miłością i szacunkiem.

Zdajmy sobie też sprawę z pewnej niewygodnej ale i prawdziwej rzeczywistości. Prawdopodobnie twój mąż jest większy i silniejszy od ciebie. Zauważyłaś, że nie używa tej fizycznej wyższości jaką ma nad tobą? Niektórzy mężczyźnie to robią. Większość kobiet ma zero szans w fizycznym starciu z mężczyzną. Ale z drugiej strony, kobiety mają wielką moc wymuszania słowami, której większość panów nie posiada.

W niektórych domach kobiety ciągle używają swoich słownych i emocjonalnych pięści, podczas gdy ich mężowie zamykają się w sobie, cierpiąc z powodu tych nadużyć i nie mając sposobu na obronienie się – bo inaczej sami zostaliby nazwani napastnikami. Ten jednostronny układ przenika nasze dzisiejsze społeczeństwo – gdzie krzycząca, wymagająca kobieta ma do tego święte prawo, ale takie same zachowanie ze strony mężczyzny byłoby określone jako ‚nadużycie’.

BYĆ PODDANĄ ALE NIE ZGADZAĆ SIĘ Z NIM

To jest przecież możliwe!

Poddanie się nie oznacza zgody, nie oznacza, że podoba ci się to co się dzieje. To nie oznacza, że on ma racje, a ty jesteś w błędzie.

Tak jak miłość, poddanie się to jest decyzja, nie uczucie. To jest nasz akt woli.

Tak naprawdę, bycie poddaną, ale jednocześnie z szacunkiem okazywanie naszego sprzeciwu jest dużo lepsze niż milczenie  dlatego, że jeśli nie okażesz mu tego co czujesz, on może się nigdy nie domyślić, że pewne rzeczy cię ranią lub smucą.

Nigdy nie zapomnę tego co pewien pastor powiedział mi kiedyś. Jego żona powiedziała do niego:

‚Będę robiła wszystko, żeby być dla ciebie błogosławieństwem, nie zależnie od tego co ty robisz’.

To było dla niego jak uderzenie pięścią.

ONI SĄ DUZI I TWARDZI, ALE…

Nie chcę, żeby to brzmiało jakbym porównywał kobiet do dzieci – to nie jest zupełnie moim zamiarem.

Wielu rodziców, słyszało od swoich dzieci ‚Nienawidzę cię, nienawidzę, żałuję, że nie mam innej mamy!’ – albo coś podobnego – kiedy ich dzieci nie dostawały tego czego chciały.

Na początku ktoś mógłby pomyśleć, że ból, który czuje matka słysząc takie słowa jest spowodowany tym, że jej dziecko twierdzi, że jej nienawidzi. Ale to nie o to chodzi. Ona wie, że ono jej nie nienawidzi.

Jej ból jest spowodowany tym, że ktoś kogo bardzo kocha może tak łatwo użyć tak bolesnych słów przeciwko niej. Dziecko w tej sytuacji wie, że ono nie nienawidzi swojej matki. Ale chce czegoś tak bardzo, że jest gotowe użyć takiej taktyki.

To dziecko nie bierze pod uwagę uczuć swoich rodziców, bo mama (lub tata) są przecież duzi, dziecko więc myśli sobie ‚Mogę to powiedzieć, to nie ma dla nich znaczenia’. Więc wylewa na nich swój gniew albo próbuje ich zmanipulować, ale nie zdaje sobie sprawy z bólu jakiego im dostarcza i jak wiele ich to kosztuje.

Podobnie, niektóre kobiety mogą myśleć, że mężczyźni są twardzi, mało emocjonalni, trudno dostępni itd. Więc taka taktyka wydaje im się nieszkodliwa.

Tak samo jak Bóg dał mężczyznom siłę fizyczną aby błogosławić swoje rodziny przez ochranianie ich i zapewnianie im bezpieczeństwa, kobietom dał emocje i uczucia aby mogły zachęcać swoich mężów i dzieci.

Mężczyzna nigdy nie powinien używać siły danej mu przez Boga jako broń przeciwko swojej żonie i tak samo żona nigdy nie powinna używać uczuć i swoich emocjonalnych umiejętności jako broń przeciwko swojemu mężowi.

 


Jak się czujecie po przeczytaniu tego posta? Czy Wam też zdarza się żądać / wymagać czegoś od Waszych mężów? Czy widzicie jak to się odbija na nich i na Waszej relacji?

Ja wiem, że sama nie dam rady ‚magicznie’ nabyć łagodności. A wiem, że potrzebuję jej więcej. Nasze małżeństwo jej potrzebuje! Chcę, żeby mój mąż czuł, że go szanuję – przez sposób w jaki się do niego zwracam. Chcę, żeby mógł czuć się przy mnie mężczyzną, a nie dzieckiem.

Ale wiem, że mogę się ‚starać’, zwijać cała w środku, gryźć się w język – jednak sama nie będę w stanie rozwinąć w sobie tych cech.

krzew winny

Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie.  Galacjan 5:22-23

To jest właśnie moją modlitwą przez ostatnie kilka tygodni. Czuję, że potrzebuję więcej łagodności i proszę Go, żeby rozwijaj we mnie ten owoc. I wiecie co? Widziałam efekty… Jakoś tak niesamowicie, mimo mojego wybuchowego i agresywnego charakteru pomagał mi zachować pokój i łagodność w stosunku do T – szczególnie w tych w małych, codziennych sytuacjach.

Dłuuga droga jeszcze przede mną. Ale wiem, że nie idę nią sama. Jest Ten Trzeci. No i może pare z Was też się dołączy?

:**


4 thoughts on “Kiedy Twój Mąż Nie Robi Tego Czego Chcesz

  1. Całkiem ciekawy tekst i wszystko super i świetnie, ale jest chyba jednostronny? Fakt, przeczytałam go pobieżnie, ale na tyle uważnie, żeby odnieść wrażenie, że całość odnosi się tylko do nas, kobiet… A co z mężczyznami? Oni chyba też powinni pracować nad sobą? Jestem troszkę z innej bajki, bo w naszym małżeństwie jesteśmy tylko my dwoje. Myślę jednak, że osoby niewierzące też potrafią się nawzajem dobrze traktować. U nas jest przede wszystkim partnerstwo, nie ma mowy o żadnym „poddaństwie”, jakkolwiek by je rozumieć. Już samo słowo, jego dźwięk i konotacje nie kojarzą się z niczym przyjemnym. Zielony będzie zawsze kolorem zielonym, nawet jeśli my będziemy twierdzić, że to czerwony.

    Zgadzam się z szanowaniem siebie nawzajem, niewymuszaniem niczego od siebie, ani czynem ani słowem.

    Mmałżeństwo, jak również każdy inny związek dwójki ludzi, gdzie jest miłość, wymaga pracy, przede wszystkim nad sobą. Jeżeli pomaga nam w tym modlitwa, to widocznie jest to sposób adekwatny dla nas. Innym może pomóc cokolwiek innego. Ważne żeby słuchać siebie nawzajem i żeby w ciągłej gonitwie dnia codziennego nie zatracić tego co najważniejsze, czyli właśnie siebie, swojej miłości do współmałżonka i szacunku obustronnego.

    1. Hey M, bardzo fajnie, że napisałaś co myślisz – wielkie dzięki.

      Tekst jest jak najbardziej jednostronny;) Ten post jest akurat wyjątkiem na moim blogu, bo jest listem mężczyzny do kobiet. Ma na celu uświadomienie kobietom jak czują się nasi faceci kiedy zwracamy się do nich bez szacunku. I to chyba fajne – spojrzeć czasem na nasze zachowania z perspektywy mężczyzny. Co nie oznacza oczywiście, że oni też nie powinni pracować nad sobą.
      Ale mój blog jest skierowany głównie do kobiet, więc posty, które wrzucam mają pomagać paniom – jak stać się lepszymi kobietami / żonami. Z pewnością jest wiele innych miejsc, gdzie panowie mogą też uzyskać wsparcie – choć wiem, że są o wiele mniej skłonni takiej ‚pomocy’ szukać…

      Co do ‚poddaństwa’ – faktycznie to słowo ma bardzo negatywny wydźwięk. I myślę, że jest bardzo źle zrozumiane, przeinaczane w dzisiejszych czasach jeśli chodzi o relacje żona-mąż. Piszę o tym troszkę tutaj: https://zonaimaz.com/2014/05/07/925/

      Ja dążę do tego, żeby być poddaną mojemu mężowi, ale wiesz co? On dąży do tego samego – żeby być poddanym mi (tylko na inny sposób) – dlatego, że w naszym życiu chcemy naśladować Jezusa, a to wymaga od nas tego, żeby ‚się wyprzeć samego siebie’ (Mat 16:24).

      Wiem, że dla kogoś, komu ten koncept jest obcy to może wydawać się kosmiczne – też tak kiedyś myślałam, więc Cię rozumiem! Może niedługo uda mi się rozwinąć ten temat.

      Zgadzam się z Tobą – słuchanie siebie nawzajem i wzajemny szacunek są nieocenione i są podstawą zdrowej relacji. I też znam wiele niewierzących par, którym to bardzo dobrze wychodzi.

      U nas jedyną różnicą jest tylko to, że chcemy, żeby to Ten Trzeci był dla nas obojga najważniejszy.
      On jest ‚po prostu’ naszym źródłem, z którego na co dzień czerpiemy miłość do siebie, cierpliwość, zaufanie, pokój… Szczerze mówiąc, nie wiem gdzie bylibyśmy dzisiaj jako małżeństwo i jak sama bym dała radę być znośną żoną, gdyby nie ON…!

      Pozdrawiam Cię serdecznie i cieszę się, że tutaj zajrzałaś! Mam nadzieję, że do usłyszenia.

  2. Raz próbowałam coś wymusić (aż mi głupio samej przed sobą, jak sobie przypomnę), bardzo szybko mnie do pionu postawił i skutecznie oduczył takich akcji. Aż mi zaimponował, idealnym ojcem będzie.:p

    1. No bo to faktycznie coś w tym jest, że nam imponuje jak oni się nam ‚postawią’ – i większość kobiet (mimo narzekań) chyba jednak woli takiego mężczyznę, niż tego który bez sprzeciwu zrobi wszystko czego od niego żądamy…
      My naprawdę jesteśmy dość skomplikowane;p

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s