Jestem Zmęczona Wspieraniem Mojego Męża

jak wspierać męża

Łatwo jest chyba kobiecie wspierać swojego męża kiedy ten odnosi sukcesy, kiedy wszystko mu się udaje. On jest wtedy pewny siebie, zadowolony, być może bardziej cierpliwy, bardziej wyrozumiały w stosunku do niej – może sobie na to pozwolić, bo sam czuje się spełniony.

Ale co jeśli nasz mężczyzna nie jest spełniony? Nie jest zadowolony z miejsca w którym jest w swoim życiu?

Wtedy nie jest już tak łatwo…

Wiem coś o tym, bo mój T. jest w trakcie zmiany kariery i nie wszystko idzie mu z płatka. Można by wręcz powiedzieć, że nie wiele rzeczy idzie tak jak miały iść…

Dla niego, jako dla mężczyzny, to jest trudny czas.

Po pierwsze dlatego, że nie czuje się spełniony zawodowo. Nie czuje, że używa swoich umiejętności i potencjału. Po drugie ma poczucie, że nie zapewnia nam (mi) wystarczająco jeśli chodzi o nasze finansowe potrzeby. A przez to  wszystko nie czuje się do końca silnym mężem, ostoją, jaką chciałby może dla mnie być.

Mężczyzna musi stoczyć bitwę, musi mieć w swoim życiu jakąś
wielką misję, w którą się angażuje i która wykracza nawet poza dom i rodzinę. Musi mieć sprawę, której się poświęca aż po śmierć, ponieważ zostało to wpisane w tkankę jego istoty.

John Eldredge. „Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy”

Wspierać mężczyznę w takiej sytuacji nie jest łatwo.

Dlatego też, że oni często nie chcą się nawet przyznać do swojej słabości. Chcą, żebyśmy ich widziały jako silnych wojowników, którzy wspierają nas – a nie odwrotnie. Taka ich natura!

Mężczyzna nie przychodzi do kobiety po siłę; przychodzi, by ją kobiecie ofiarować.

John Eldredge. „Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy”

silny mężczyznaCzęsto też (co niedawno uświadomiła mi przyjaciółka!), nasi mężczyźni nie do końca nawet zdają sobie sprawę z tego co przeżywają. Oni nie są (tak jak my) tak bardzo wsłuchani w sobie emocje – więc kiedy my widzimy, czarno na białym, że się męczą i chciałybyśmy o tym pogadać, oni wzruszają ramionami i mówią ‚ale o czym?!’.

Co nie znaczy, że nie potrzebują naszego wsparcia. Potrzebują bardzo! Tylko nie zawsze potrafią otwarcie o to poprosić…

Ja zapytałam dziś T. co jak na razie robię, co pomaga mu w tej sytuacji, i jak jeszcze inaczej mogłabym go wspierać.

Co robię na razie:

  • Praktyczna pomoc:

Pomagam mu pisać i wysyłać CV. Wiem, że on też (mimo, że nigdy mnie o to nie poprosił) bardzo docenia kiedy troszczę się o niego w taki przyziemny sposób: kiedy ugotuję dla niego dobry obiad, kiedy może wrócić do czystego mieszkania (co ostatnio średnio mi się udawało i bardziej się identyfikowałam z ch***panią domu niż idealną żoną).

  • Słucham uważnie kiedy mówi o swojej pasji; kiedy dzieli się ze mną swoimi pomysłami
  • Zadaję mu pytania na temat jego pasji; staram się zrozumieć ten temat
  • Doradzanie: Nawet jeśli nie do końca znam się na jego pasji, staram się przestawić mu sprawy ze swojej perspektywy, powiedzieć mu co myślę na dany temat
  • Staram się być cierpliwa w tym niełatwym czasie – nie narzekać na to, że na chwilę obecną nie mieszkamy w pałacu – i nie wytykać mu tego.
  • Modlę się o niego, o jego pracę, przyszłość, ambicje. O to, żeby Bóg dał mu mądrość jako głowie naszej rodziny, a mi pomógł wspierać go w każdym aspekcie jego życia

Co mogłabym jeszcze robić (według niego):

  • Mniej się ‚obrażać’ jak coś mi się nie podoba… Nie karać go ciszą, ale spokojnie powiedzieć mu co czuję na dany temat i dlaczego.

Według mnie: 

  • Stawiać jego potrzeby na pierwszym miejscu, nawet kiedy jestem zmęczona i zniechęcona…
  • Kiedy on pyta mnie o zdanie na jakiś temat (albo nie pyta – a ja i tak mówię co myślę!) – mówić do niego z większym szacunkiem – jak do mojego męża, a nie do mojego dziecka – bo to pomoże mu czuć się prawdziwym mężczyzną, nawet jeśli jego sytuacja zawodowa nie jest idealna

Nie jest łatwo wspierać mężczyznę, który w chwili obecnej nie odnosi sukcesów (jakkolwiek to słowo rozumieć – wcale nie mam tylko na myśli sytuacji finansowej).

Ostatnie kilka tygodni nie były dla mnie łatwe, bo czułam, że zaczyna mi brakować sił, żeby ciągle go zachęcać, ciągle mówić mu, że jest świetny, że w niego wierzę, że wszystko będzie dobrze.

Wiem jak łatwo jest w takim momencie zacząć patrzeć na naszego męża w negatywnym świetle. Bo my widzimy go ‚nago’ – takim jakim jest – z jego słabościami; kiedy zdejmuje tę swoją rycerską zbroję, którą nosił cały dzień przy innych, a przychodząc do domu odstawia ją na bok i jest przy nas taki ‚bezbronny’.

Jak łatwo jest wtedy patrzeć na niego przez ten pryzmat.

Ja zrozumiałam ostatnio jak wielkie znaczenie ma moje nastawienie do T., sposób w jaki myślę o nim.

To robi ogromną różnicę – czy wracając do domu, albo czekając na niego po pracy, pomyślę ‚o nie, kolejny wieczór z tym narzekającym nieudacznikiem’ czy poproszę Boga, żeby pomógł mi patrzeć na T. Jego oczami i widzieć w nim wspaniałego człowieka jakim jest, o ogromnym sercu, wielkich marzeniach? Człowieka, który mnie kocha i któremu bardzo na mnie zależy, ale któremu na chwilę obecną nie jest łatwo.

Czy będę walczyć z nim przeciwko tej sytuacji, czy będę walczyć przeciwko niemu? 

Czy będę myśleć ‚to on jest w tej sytuacji, więc musi coś z tym zrobić’ czy ‚jesteśmy w tej sytuacji, więc razem musimy sobie poradzić’.

A przecież jesteśmy jednym ciałem… więc walcząc przeciwko niemu, walczę przeciwko samej sobie…

Zanim zaczęłam pisać ten post, przy moim porannym czasie z Tatą, On pokazał mi ten tekst:

Ale Pan rzekł do Samuela: Nie patrz na jego wygląd i na jego wysoki wzrost; nie uważam go za godnego, albowiem Bóg nie patrzy na to, na co patrzy człowiek. Człowiek patrzy na to, co jest przed oczyma, ale Pan patrzy na serce. 1 Samuel 16:7

Tak chcę w tym najbliższym czasie patrzeć na mojego męża. Nie na jego osiągnięcia, jego status społeczny, ale na jego serce.

Daj mi Panie siłę, cierpliwość i miłość, żebym mogła, w tym niełatwym dla nas czasie, zachęcać go i wspierać. Chcę sprawić, żeby przy mnie mógł czuć się prawdziwym mężczyzną.

Pomóż mi proszę być jego ezer.


Są tu jacyś panowie? Jeśli tak to powiedzcie proszę – jak inaczej możemy Was wspierać w takiej sytuacji? Lub po prostu, na co dzień?

A Wy dziewczyny? Macie podobne doświadczenia jak ja? Jak sobie z tym radzicie?


14 thoughts on “Jestem Zmęczona Wspieraniem Mojego Męża

  1. Ja mam ten sam problem. Jestem zmeczona ciaglym wspieraniem, zwlaszcza ze nie ma efektow. Mimo moich wszelkich staran maz sie ode mnie oddalil, jakby nie widzial we mnie swojej zony. Powoli nie umiemy ze soba rozmawiac, mamy wiele nieporozumien. Zaczyna mnie irytowac fakt, ze maz chodzi do psychologa, tak jakbym sie tego wstydzila. Denerwuje sie z tego powodu, dogaduje. A jestesmy dopiero 1,5 roku po slubie, a ja juz jestem jakby wypalona. Jak mam sobie dac z tym rade? Czy ktos mal podobne odczucia?

  2. Cześć, jestem po „wielkiej” kłótni o jedzenie. Wszystko w tym tygodniu poszło nie tak. Nie lubię gotować, a do idealnej pani domu mi bardzo daleko.
    Mój mąż rzucił pracę i nie wie co dalej robić. Jest ofe mnie sporo starszy więc zapomina, że zabawa w panią domu to nie jest ulubiona przygoda dla 26 latki. Czuję się czasami źle siedząc w domu.
    Dopóki miał pracę często wychodziliśmy gdzieś. Teraz chce oszczędzać, więc nie rozumie tego, że nie chcę gotować.
    Mam swoją pracę i niedawno przestałam być studentką. Nie pochodzę z bogatej rodziny więc zawsze musiałam uważać na wydatki. To był ten moment gdzie mogłam się poczuć niezależna od liczenia pieniędzy na jedzenie. Po pracy chcę wyjść na obuad i zrobić coś fajnego. Gotowanie obiadu i zmywanie naczyń to nie jest moja ulubiona zabawa.
    Bardzo go kocham i on też bardzo mnie kocha, ale ten okres próby jest ciężki. Nie wiem jak będzie. On uważa, że powinniśmy oszczędzać. Ja mam tego dość. Jestem sfrustrowana i często po prostu wychodzę bez słowa. Wiem, że to dziecinne ale nie mam cierpliwości.

  3. Mój Mąż jest bardzo dobrym, troskliwym i uczynnym człowiekiem. Nieco naiwnym czasem, a może po prostu nieco zabieganym… W ostatnich dwóch tygodniach spotkało nas sporo złego. Poprzez oszustwo hakerskie i błąd Męża straciliśmy wszystkie oszczędności, całe nasze zabezpieczenie (Mąż pracuje na umowę zlecenie więc było to dla nas ważne bo nie wiemy kiedy zlecenia sie skończą), a potem ukradli mu jeszcze portfel z dokumentami.
    Mimo tego, że sama nie bardzo psychicznie radzę sobie z sytuacją staram się wspierać Męża z całych sił. Przede wszystkim nie chcę żeby jeszcze i o nas sie martwił (noszę pod sercem Bożą Iskierkę). Jesteśmy teraz rozdzieleni przez kilometry ale kiedy tylko mogę przypominam Mężowi, że go kocham i doceniam. Nie wyrzucam Mu niczego, wręcz przeciwnie – staram się by o tym nie myślał, zapomniał. Powtarzam że jesteśmy młodzi, zdrowi i jeszcze zdobędziemy szczyty. Może to nie do konca dobrze, ale inaczej nie umiem go wesprzeć. Modlę się, oczywiście za niego, żeby się nie dał, żeby był silny. I właśnie szukając pomysłu na poprawę mojego wsparcia trafiłam tutaj. Skorzystam z Waszych pomysłów:) mam nadzieję że poskutkuje. I tak jak zawsze: Proszę o modlitwę i obiecuję swoją.

  4. „Mężczyzna musi stoczyć bitwę, musi mieć w swoim życiu jakąś wielką misję, w którą się angażuje i która wykracza nawet poza dom i rodzinę. Musi mieć sprawę, której się poświęca aż po śmierć, ponieważ zostało to wpisane w tkankę jego istoty.”

    Jako dziecko, posiada marzenia, bawi się resorakiem – łapiąc jako detektyw do spraw trudnych – złych zbirów ukrywających się pod postacią zielonych żołnierzyków, schowanych uprzednio, w doniczce z zieloną paprotką mamusi.
    Jako młodzieniec, posiada pasję, podejmując każdego dnia starania w postaci szlifowania formy, tłumacząc braki w edukacji, a w zasadzie braku czasu na nią, wielką karierą sportowca i genialnymi zarobkami w niedalekiej przyszłości.
    Jako nastolatek, posiada obsesję, wpatrując cielęce ślepia w najpiękniejszy obrazek, krótką spódniczkę, falujące na wietrze włosy, wytężając węch w poszukiwaniu słodkiej nuty jej zapachu, próbując dotknąć choć dłoni, przy przechodzeniu – niby mimo chodem – z naprzeciwka.
    A jako mężczyzna, zdaje sobie sprawę z tego, że wszystko, od samego początku absolutnie wszystko – łapanie zbirów, kopanie piłki i podkradanie się pod klatkę schodową z nadzieją wspólnej przejażdzki windą, robił tylko dla niej i wszystko to miało go do niej doprowadzić.

    Żeby był spełnionym mężczyzną, bądź tą, do której prowadziło całe jego życie. I żeby wychodząc z Tobą nawet na przystanek metra, każdy mężczyzna wokoło mógł powiedzieć – nooo, kolego, dla takiej dziewczyny, zrezygnowałbym nawet z mojej kariery.

    I to wystarczy. Bo resztę wystarczy polecić Bogu.

  5. Czasami wydaje mi się, że mogę się z Tobą identyfikować, podobne stany miewamy :) Jak sobie z tym radzić? Nie wiem, nie znalazłam odpowiedzi… ale Twoje teksty niejednokrotnie mi w tym pomagają, w tym postrzeganiu Męża jako mężczyznę, który mnie kocha i chce dla mnie dobrze, choć jak sama piszesz nieraz walczę przeciwko nam…
    Oj ta natura ludzka… nie zawsze łatwa
    Będzie dobrze, dasz radę, a jak mówią, po ciężki okresie przychodzą lata tłuste :) i tego się trzymajmy :)
    Gorąco pozdrawiam, myślami będąc przy Was

    1. Wielkie dzięki – czekam na te tłuste lata, czekam!;)
      Chociaż staramy się też bardzo, żeby to czekanie było takim aktywnym czekaniem – chcemy cieszyć się też życiem tu i teraz, gdzie jesteśmy, na tym etapie życia – bo wiadomo, że nawet jeśli dostaniemy już to o co prosimy, to i tak pojawią się nowe wyzwania, nowe problemy…!

      Mam nadzieję, że Tobie uda się wsłuchać w Twoje serce i serce Męża i odpowiednio go wspierać!
      Pozdrawiam Was ciepło też i dzięki jeszcze raz! ;*

  6. Praktyczna pomoc + trzymanie się rozsądku, faktów i odkładanie emocji na bok, np. wyszukiwałam inne ciekawe rozwiązania (to po tym, jak się dowiedział, że po operacji ma do końca życia o swojej największej pasji zapomnieć), szukałam równie fajnych możliwości w ograniczeniach. A potem mu towarzyszyłam w realizacji. :) Tak zupełnie na chłodno. Co ciekawe ja miałam wyrzuty sumienia, że nie potrafię pocieszać (tak, jak tego zazwyczaj kobieta by oczekiwała) i że mu jakieś pierdoły gadam, a on stwierdził, że ten brak litowania się nad nim najbardziej mu pomógł, bo łatwiej było uwierzyć, że może wcale nie być aż tak źle.

    1. Kurczę, to musiało być dla niego mega trudne…
      Gratulacje Tobie, że udało Ci się przejść z nim przez ten czas…! Mądra z Ciebie żona.
      Widocznie podświadomie wiedziałaś czego on w danym momencie potrzebował. Może kiedy indziej będzie potrzebował z kolei kochającej, troskliwej kobiety?
      Chociaż mi też bardzo pomaga jak T., zamiast litować się nade mną, stawia mnie do pionu…!

      1. Dziękuję:)
        Nie no, kochająca i troskliwa to ponoć byłam. Tylko podobno (tak kiedyś od jakiegoś psychologa słyszałam), jak człowiek za długo kogoś tylko słucha, głaszcze, wspiera i pociesza, to ta druga osoba zamyka się w swoim nieszczęśniu i nie rusza dalej. Dlatego przy pocieszaniu odnosiłam się do konkretnych faktów i przedstawiałam plan B / C / D… ;) zamiast „dasz radę, będzie dobrze”.
        W nieskończoność taka sytuacja nie będzie trwała, no nie ma siły. Potem spojrzycie wstecz i stwierdzicie „eee, nie było tak źle…”. Za to będziecie ze sobą zżyci bardziej niż kiedykolwiek. Oby te tłuste lata szybko do Was przyszły! :) Pomodlę się za Was. :)

  7. Będę pamiętać o Was w modlitwie, bo siły i cierpliwości nigdy za wiele:) Jesteś bardzo dzielna i sama doskonale wiesz, co robić, aby było dobrze:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s