10 Pytań do Ciebie – Zanim Porównasz Swojego Męża

Raz na jakiś czas łapię się na tym, że siedzę w metrze, patrzę na obcego mężczyznę i zastanawiam się kim jest i co robi. Najgorzej jak jest jeszcze na dodatek dobrze ubrany i przystojny.

– Pewnie nieźle zarabia. Jak nic ma piękny dom. Wygląda na takiego z dobrymi manierami. Pewnie dba o swoją kobietę. Nie to co…

Jestem pewna, że wam nigdy takie myśli do głowy nie przyszły. Przecież wypowiadając je na głos, czuję, że brzmią zupełnie absurdalnie – przecież nic o tym człowieku nie wiem. Może jest na przepustce z więzienia i ubrał najlepsze ciuchy?

Albo to – siedzimy w restauracji na romantycznym obiedzie. Rozglądam się dookoła i widzę wpatrzoną w siebie, trzymającą się za ręce parę. Obok bukiet kwiatów, które ta szczęściara dostała od swojego wybranka. No tak, a kiedy ja ostatnio dostałam moje? I oni w ogóle na jakichś takich bardziej zakochanych wyglądają.

Czego nie wiem to to, że tamta para przechodzi głęboki kryzys, a ta otoczka jest tylko na pokaz, bo nie chcą zmierzyć się ze swoimi problemami.

Na Wyspach, gdzie mieszkamy, jest takie powiedzenie: The grass is always greener on the other side. Po naszemu:

Trawa jest zawsze bardziej zielona po drugiej stronie płotu.

Nie wspomnę już o filmach i komediach romantycznych. Miałyście kiedyś tak, że skończyłyście oglądać jakąś, z jednym z tych nieziemsko przystojnych amantów, który najpierw pisał swojej ukochanej miłosne listy, a potem razem tańczyli na balu – oczywiście on w smokingu, a ona w pięknej sukni? Film się kończy, lecą napisy, a twój Marcin leży obok w rozciągniętej podkoszulce, z otwartą buzią i chrapie?

Westchnięcie.

A co z waszymi wspólnymi znajomymi? Ile razy pomyślałaś o mężu przyjaciółki – że on to przecież taki uczynny, we wszystkim Ankę wyręcza. Dziećmi się zajmuje. Przytula ją i całuje przy znajomych. Gdyby tylko mój … (tu wpisz imię) taki był. Westchnięcie. No nic, trzeba ‚pogodzić’ się z rzeczywistością… Wracam do garów.

Stop! Zdajesz sobie sprawę, że porównując swojego męża do innych mężczyzn, sama kopiesz głębokie dołki pod waszym małżeństwem?

Zanim następnym razem pozwolisz sobie na takie myśli, zadaj sobie te pytania:

  1. Czy wiesz o tym, że to ty kreujesz swoją rzeczywistość? A raczej, że twoje nastawienie do niej może ją zupełnie zmienić?
  2. Jakie twój mąż – człowiek z krwi i kości – ma szanse w zestawieniu z filmowym amantem, wykreowanym całkowicie na potrzeby scenariusza?
  3. Jakbyś się czuła gdybyś się dowiedziała, że twój mąż porównuje cię (na niekorzyść) do twoich koleżanek?
  4. Dlaczego chcesz marnować piękne, wyjątkowe chwile z człowiekiem, z którym prawdopodobnie spędzisz resztę życia, na bezsensowne marzenia o kimś z kim z nigdy nie będziesz? Czy nie lepiej byłoby wykorzystać ten czas na budowanie tej relacji w której już jesteś?
  5. Skąd wiesz, że osoba do której porównujesz swojego męża naprawdę jest tym, za kogo go uważasz? Jaką masz gwarancję, że on kochałby i szanował cię tak jak twój obecny mąż? (zakładając, że jesteś w zdrowym i kochającym związku)
  6. Czy pamiętasz o tym, że twój mąż zna cię pewnie najlepiej na świecie – jest świadkiem wielu twoich słabych chwil, a mimo to nadal cię kocha i akceptuje?
  7. Zastanawiałaś się kiedyś nad tym, ile kobiet oddałoby bardzo wiele, żeby mieć takiego męża jak twój? A może ktoś, kogo on zna patrzy na niego właśnie w ten sposób?
  8. Czy nie chciałabyś, żeby twój mąż wiedział i czuł, że ma w swojej żonie najlepszego, lojalnego przyjaciela, który zawsze będzie o nim dobrze myślał?
  9. Kto jak nie ty (zaraz po Bogu) może być jego największym wsparciem, zachętą? Kto jak nie ty może być jego cheerleaderką? Czy nie chciałabyś, żeby to do ciebie właśnie zwracał się z zaspokojeniem tych potrzeb?
  10. Czy wiesz, że to co jest w naszym sercu i w naszych myślach jest widoczne na zewnątrz? Szczególnie dla osoby, która zna cię tak dobrze jak mąż. To, w jaki sposób będziesz o nim myśleć, będzie przez niego wyczuwalne. Więcej – to jak widzisz go ty – będzie obrazem jaki on będzie budował na własny temat…

 – – – – – – – – – – – – – – – – – 

My, kobiety, lubimy dużo myśleć. Zastanawiać się ‚co by było gdyby’. Pisać w głowie scenariusze: A może rycerz na białym koniu kiedyś przyjedzie po mnie i już nigdy więcej nie będę musiała prać skarpetek Wieśka?!

Rycerz nie przyjedzie. Bo masz go już obok siebie. Od ciebie tylko zależy czy będziesz chciała go dostrzec w tym chrapiącym obok ciebie mężczyźnie.

Swoją drogą, czy to nie wspaniałe, że masz obok siebie kochającego cię mężczyznę?!

Kto wie? Może jak zaczniesz go traktować jak księcia, to on się w nim obudzi? Przecież kiedyś tam był, prawda?

A wtedy już jesteś tylko krok od tego, żeby być czyjąś księżniczką…

porównanie 2

ps. I nie porównujcie się do nas proszę – nam daleko do ideału (na przykład na tym zdjęciu nie widać syfa koło nosa!), a blog jest tylko częścią naszej codziennej rzeczywistości.


19 thoughts on “10 Pytań do Ciebie – Zanim Porównasz Swojego Męża

  1. Na szczęście u mnie zazwyczaj porównania idą w drugą stronę „Mój Piotrek to jest taki kochany, rozumie mnie i mówi, że mnie kocha, a jej X w ogóle nie okazuje jej miłości”. :)
    A kiedy już mój Mąż wypada gorzej w porównaniu, nie zapędzam się w dalszym wyszukiwaniu złego, tylko przypominam sobie dobre rzeczy i to, że ja tez nie jestem idealna. :) Pomaga

    1. To jest faktycznie dobry sposób! Skupić się na pozytywach:)
      Ale macie super bloga. I gratuluje pomysłu na tekstylia!
      Wrzucam Was do blogów na które zagladam- mam nadzieję, że do usłyszenia wkrótce!
      Mx

  2. Kochana, wpadlam tu i zostaje na amen! ;) ten i poprxednie posty czytam jednym tchem, skad w tak mlodej osobie tyle rozsadku? :) poruszasz bardzo istotne kwestie, fajnie sobie tak porzadkowac w glowie pod wplywem lektury. Pozdrawiam :)

    1. Strasznie mi miło Beatko.
      Wszelka inspiracja pochodzi prosto z Góry!
      U Ciebie też jest sympatycznie – tylko wychodź szybko z tego szpitala!!
      Mam nadzieje, że do usłyszenia? xx

  3. Już nie mogłam się doczekać kolejnego wpisu, wchodziłam codziennie czekając…
    I co, i znowu mnie nie rozczarował :) Potrzebny wpis, potrzebne spojrzenie…
    Ale ośmielę się napisać, czego mi czasami tu brakuje, jest dużo do kobiety i o kobiecie… a nie ma tej drugiej strony, wiem wiem piszesz Ty więc jest kobieco i dobrze, to tez lubię :)
    Pozdrawiam

    1. O jak miło – dzięki wielkie Killerko, to mega zachęcające czytać takie komentarze…
      Swoją drogą jeśli polajkujesz FB to zobaczysz kiedy pojawi się nowy post?;)
      W sensie brakuje Ci np posta – co mogą robić mężczyźni, żeby być lepszymi mężami?
      Nie wiem czy ja ‚mogę’ pisać takie posty, ale mam to na uwadze… może kiedyś Pan Mąż coś skrobnie też dla Panów?
      Albo od niego dla Żon?
      ;*

      1. O właśnie tej Męskiej strony mi brak czasami…. Może być i od Niego dla Żon i od Niego dla Mężów…

        Ojejku wiem wiem… muszę się brać za pisanie, dużo pomysłów, dużo zdjęć, ale jakoś zaczęłam przez chwilę żyć sfera blogową zamiast realną i musiałam odpocząć na chwilę. Zaczęły mnie interesować statystyki itp, a w końcu to nie o to chodzi…dużo czasu na to traciłam.
        Powrót już niebawem, bo cały czas się do tego zbieram :)
        Wiesz to może dziwne ale nie mam FB :D

      2. Zobaczymy! Na razie blog piszę ja – choć może kiedyś T. skusi się, żeby też słówko szepnąć – jak on pewne sprawy widzi. Wiem, że jest taka potrzeba też dla mężczyzn.
        To wcale nie dziwne, że nie masz FB – oszczędzasz pewnie w życiu mnóstwo czasu:)
        Do kolejnego posta więc! ;*

  4. Dziękuję Ci serdecznie za ten wpis! Nie jestem jeszcze żoną, ale jestem na etapie wybierania, więc porównywanie pojawia się z automatu i… Ha, i jakie przynosi owoce – zagubienie, lęk, poczucie bycia gorszą…
    Dałaś do myślenia :)

  5. Świetne zdjęcie:) Takie pozytywne:) W ogóle to dzięki za ten wpis, bo uporządkował moje myśli. Już bałam się, że jestem „coś nie bardzo” skoro czasem łapię się na takim porównywaniu. Z reguły kończy się na tym, że próbuję te myśli odrzucić. Nawet działa bez większego wysiłku:)

    1. Ośmielę się zaryzykować, że jest nas więcej niż tylko ja i Ty!
      Nie ma nic złego w tym, że takie myśli przychodzą – jesteśmy w końcu ludźmi – ale fajnie, że udaje Ci się ich szybko pozbyć – w końcu mogą nieźle między nami namieszać….!
      ;*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s