Małżeństwo z Osobą o Niskim Poczuciu Własnej Wartości

Jakiś czas temu napisała do mnie Ania. Z prośbą o poradę w pewnej ważnej sprawie.

Średni ze mnie autorytety, psycholog też żadny, ale po przeczytaniu maila okazało się, że w odpowiedzi mogę właściwie Ani opowiedzieć moją historię.

Bo wiecie, Ania bała się, że jej chłopak ma bardzo niskie poczucie własnej wartości i nie była pewna czy małżeństwo z taką osobą to dobry pomysł. A ja byłam taką właśnie osobą. Więc odpisałam…

Witaj

Dziś natknęłam się na Pani bloga, który bardzo mnie zainteresował i tak pomyślałam, że odezwę się do Pani.

Bardzo bliski stał mi się post na temat: „Jak Zraniona Osoba Może Stworzyć Zdrowe Małżeństwo”, ponieważ prawdopodobnie w maju mój chłopak chce mi się oświadczyć i ten tekst jakby był pisany o nas – dla mnie w odpowiednim czasie.

Z moim chłopakiem poznałam się przez internet poprzez grupę tworzenia strony ewangelizacyjnej na profilu społecznościowym. Z czasem zaczęliśmy się poznawać, a ponieważ mieszkamy 286 km od siebie nie zawsze uda nam się spotkać, tak często jak tego chcemy. Jednak zdecydowaliśmy, że się zaręczymy, ponieważ czujemy, że jesteśmy dla siebie, ale po przeczytaniu Pani postu mam pewne wątpliwości.

Kuba jest bardzo fajnym chłopakiem ale ma bardzo małe poczucie własnej wartości. Często się dołuje z powodu można powiedzieć głupot, czuje się gorszy od innych, a według mnie jest wyjątkowy, naprawdę uważam, że niejedna dziewczyna chciałaby mieć takiego mężczyznę…

Nie wiem co zrobić, żeby on uwierzył w siebie tak w 100%, żeby nie zawracał sobie głowy zbędnymi rzeczami.  Zawsze jak mamy jakieś spięcie muszę go przekonywać, że go kocham, bo myśli że jak nie mam humoru albo mi podpadł to już go nie chcę, a ja chcę i to tak już na zawsze, chcę założyć z nim rodzinę wspierać go, być z nim zawsze w każdej chwili dobrej i złej, ale jego coś blokuje, można powiedzieć, że trochę boi się tego świata…

Myśli Pani, że to jednak za wcześnie na zaręczyny?


Bardzo mi miło, że się odezwałaś. Mam nadzieję, że mogę Ci mówić po imieniu? Mów mi Marta proszę.

Super macie historię – poznać się przy takim fajnym projekcie!

Z pewnością nie przekreślałabym Kuby jako Twojego życiowego partnera dlatego, że ma jeszcze pewne kwestie, z którymi być może musi sobie poradzić.

Ja jestem bardzo wdzięczna mojemu mężowi za to, że tego nie zrobił – bo byłam podobną osobą do Kuby kiedy chodziliśmy razem – a nawet przez pierwszy rok małżeństwa – bo ten proces uzdrowienia trwał – i ciągle trwa dla mnie!

Mi w uzdrowieniu (choć jak mówię – to trwa – bo nie da się nagle zmienić czyjegoś charakteru, nastawienia do siebie i innych) pomogł przede wszystkim Jezus i mój mąż.

JEZUS:

Myślę, że kluczową kwestią w całej ‘sytuacji’ jest relacja Kuby z Jezusem. Z tego co mówisz, z pewnością wierzy w Boga i swoją wiarę ‘praktykuje’.

Ale czy tak naprawdę ma osobistą, żywą relację z Nim?

Bo, jak pewnie sama wiesz, jedno wcale niekoniecznie idzie w parze z drugim.

Jak to się stało, że zaczęłam bardziej wierzyć, kochać siebie i nie przejmować się tak strasznie każdym słowem i humorem T.?

Po pierwsze  – tak jak pisałam w poście – poprosiłam Jezusa o to, żeby zabrał od mnie cały ciężar, który w sobie noszę – wszystkie rany, strach – i oddałam je pod krzyż – bo w końcu po to On umarł – żebyśmy my mogli mieć nowe życie w Nim i wolność;)

Zakładam, że brak pewności siebie Kuby skądś się bierze?

Ja wiem, że musialam też wybaczyć komuś z mojej rodziny, zanim mogłam otrzymać wolność od Boga – zdjąć z siebie ten ciężar który mnie przygniatał. Być może Kuba też musi komuś wybaczyć zanim będzie mógł uzyskać ‘uzdrowienie’? (Mark 11:25)

IMG_1028Po tym – kiedy już oddałam Mu to wszystko – nastąpił długi proces, w którym musiałam zacząć naprawdę żyć Jego prawdą o mnie – zacząć wierzyć w to co On myśli o mnie.

Tutaj parę rzeczy, jakie Bóg myśli o Kubie – podeślij mu.  Podrzuć mu też koniecznie tę książke.

Ja podkreśliłam i wypisałam sobie i powiesiłam na ścianie wersety na temat Bożej miłości do mnie, takie jak te.

I czytałam je na nowo i na nowo, aż w końcu stały się częścią mnie.

To w jaki sposób mówimy o sobie ma wielką moc, więc nie pozwól Kubie mówić o sobie w negatywny sposób – on musi zrozumieć, że jego tożsamość jest w Bogu.

Ja musiałam też zrozumieć, że moja tożsamość – to jak się czuję danego dnia – nie może opierać się na tym co T. myśli o mnie albo co mówi – bo inaczej bym zwariowała – musiałam nauczyć się opierać moje poczucie wartości na tym co myśli o mnie wielki kochajacy Bóg – i to zmieniło wszystko w moim życiu.

Myślę, że bardzo ważne jest też to, jakimi ludźmi się otaczamy – czy Kuba ma w swoim życiu silnych, wartościowych mężczyzn, mentorów, od których może się uczyć?

MÓJ MĄŻ – CZYLI W TYM PRZYADKU TY

Cudownie, że Ty widzisz w nim kogoś wspaniałego i wartościowego – to bardzo ważne! Bardzo mi się podobało to jak go opisałaś – widać w tym miłość i czułość…

FullSizeRender

To bardzo ważne dlatego, że on będzie potrzebował Twojego wsparcia, Twojej wiary w niego.

Związek z osobą, która mało w siebie wierzy może być czasem trudny (wiem, że T. by Ci to potwierdził) – dlatego sama będziesz potrzebowała dużo energii i miłości, żeby ją na Kubę przelać.

To wspaniała misja – jeśli jesteś na nią gotowa. Na pewno sama będziesz musiała być blisko Źródła – żeby nie dać się ‘wciągnąć’ w czasem negatywne nastawienie Kuby – żeby być silna i kochająca.

A może pewnego dnia role się odwrócą?

Na pewno nie powiedziałabym Ci – odradzam Ci związek z taką osobą. Dlatego, że małżeństwo to związek dwóch nieidealnych ludzi – pytanie tylko czy jesteś gotowa do tego, żeby Kubę wspierać, zachęcać i pokazywać mu jako można kochać?

Jeśli tak – to z Bożą pomocą – wierzę, że pewnego dnia zobaczysz rezultaty swojej ‘pracy’.

Pamiętaj tylko, że to nie Ty go zmieniasz, ale Bóg i Duch Święty – Ty możesz go jednak zachęcać, wspierać, okazywać miłość – a to już baaardzo dużo. Możesz też oczywiście modlić się o niego.

Co do czasu zaręczyn – niestety nie jestem w stanie odpowiedzieć Ci na to pytanie. Nie znam Was na tyle dobrze… Masz wokół siebie jakieś mądre, zaufane osoby, które znają Was oboje?

Rok to sporo, żeby się poznać – choć nie wiem ile czasu spędziliście tak naprawdę razem, skoro mieszkacie na odległość?

Jeśli nie jesteś do końca pewna – z pewnością bardzo bym Wam poleciła zrobienie dobrego kursu przed-małżeńskiego – szczególnie zanim ta cała ślubna maszyna ruszy – bo wiem, że wtedy trudniej jest się już wycofać.

Czytałaś może ten post na moim blogu?

I na koniec jeszcze, a raczej na początek… zapytaj samego Boga co myśli o Waszych zaręczynach.

Na spokojnie, kiedy będziesz z Nim sam na sam, zadaj Mu to pytanie. I słuchaj. On często mówo do nas po prostu przez pokój albo jego brak w naszym sercu…

Ściskam Cię mocno i daj proszę znać jeśli mogę jeszcze jakoś pomóc. Będę się modlić, żebyś w swoim sercu poczuła co jest właściwą decyzją. Jeśli to będzie decyzja na tak, to On da Ci siłę i mądrość, żebyś potrafiła wesprzeć Kubę w jego drodze do wolności.

Marta ;*

A jak to jest / było u Was? Którą ze stron jesteście? Jak Wy poradziłyście sobie z Waszymi zranieniami / brakiem poczucia własnej wartości? Albo jak wspieracie w tym Wasze drugie połówki?  


14 thoughts on “Małżeństwo z Osobą o Niskim Poczuciu Własnej Wartości

  1. a moje poczucie wartosci tez jest podkopane ale szukam kontaktu z Blogiem i bardzo pragne zmiany i wierze ze sie uda;) bede jak Ty powtarzac sobie te cytaty o milosci Boga, by uwierzyc ze jestem jedyna,piekna i kochana……..

  2. Marto lubię te Twoje wpisy, bo są takie pokrzepiające a Ty jesteś zawsze autentyczna i chce się czytać to co piszesz. Dziękuję że jesteś i że dzielisz się swoimi świadectwami, to bardzo pomaga.
    Przesyłam uściski <3 :*

      1. Trzymam się bo dzięki Tobie lepiej poznałam Boga i zaczęłam inaczej z Nim rozmawiać :) Co by było gdyby nie ON. Przebaczyłam (i to dużo pomogło) i zawierzyłam swoje życie Jemu. Nie zawsze jest tak jak chcemy ale przecież Bóg nas kocha i ma dla nas swój własny lepszy plan. Sama jestem zaskoczona swoim wewnętrznym (s)pokojem bo reaguję już na tego typu sytuacje całkiem inaczej, tak dojrzalej niż jeszcze 2 lata temu.

    1. Cudownie to czytać Diano. Oprzeć się na Nim, to najlepsze co możesz zrobić. Dziękuję bardzo dobremu Bogu, że daje Ci pokój, którego potrzebowałaś i przekonanie, że wszystko jest w Jego rękach…
      Wysłałam Ci już mój ulubiony Psalm 37:4-5? ;**

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s