Doczekaliśmy Się

za 6 miesięcy poznam swoje dziecko.

piszę to i łzy płyną mi po policzkach. hormony pewnie.

te ostatnie kilka tygodni, od kiedy 31 lipca dowiedzieliśmy się, że jestem w ciązy minęły tak szybko. tyle emocji.

długo na Ciebie czekaliśmy (10 miesięcy). wydawało się jak wieki… ale przecież to był Jego czas – nie nasz. i jesteś…

rośniesz w moim brzuchu. czytam aplikacje, która mówi mi co tygodniowo się zmienia i jak się rozwijasz.

Twoj Tata tak bardzo sie cieszy…! to cudowne widzieć go podekscytowanego i szczęśliwego.

zawsze mówił, ze chciałby mieć najpierw syna. teraz nagle, że strasznie by się cieszył z dziewczynki. dowiemy się jak przyjdziesz na świat. tak naprawdę chcemy tylko, żebyś miał(a) się dobrze.

nie spałam cala noc przed pierwszym usg kilka dni temu. martwiłam się… bez sensu. zamiast oddać wszystko dobremu Bogu. T. oczywiście smacznie drzemał obok mnie.

szkoda, ze ten pierwszy raz kiedy Cię zobaczylismy na tym ekranie trwał tak krotko. nie mogłam się nacieszyć tym obrazem! miała(e)ś wtedy tylko 5cm, a już cale twoje ciałko się ruszało, machało rączkami i nóżkami. co za cud.

trzymaliśmy sie z tatą za ręce kiedy pani tłumaczyla nam to, co widzimy na ekranie. dwie nóżki, dwie rączki, główka…

– ‚czyli jest tylko jedno?!’ – zdaliśmy sobie nagle sprawę – bo ja nakrecalam się ciągle, że może jednak będą bliźniaki… – jedno – potwiedziła pani.

pisze i płaczę no. jeszcze przecież nie płakałam od kiedy się dowiedzieliśmy.muszą te emocje w końcu gdzieś wyjść nie?

Pomóż mi Panie przeżywac każdy dzień z moim maleństwem w środku świadomie. chcę te chwile pamiętać. chcę żeby były piękne, wyjątkowe… chcę, żeby Fasolka już teraz czuła się kochana.

daj mi proszę pokój na co dzień. odpocznienie serca. Prowadź nas Panie przez tę nową drogę. bądź naszą siłą, naszym drogowskazem.

niech te ‚ostatnie’ chwile tylko razem będą naprawdę wyjątkowe. dziękuję Ci tak bardzo za mojego Męża. za jego pomoc, wyrozumiałość. za to, że mnie tak bardzo kocha, nawet kiedy jestem zołzą. za każdą szklankę wody, którą mi cierpliwie podaje, wstając z ciepłego łożka.

dziękuję…

Arriving 26th March (1)

************************

Długo zastanawiałam się na tym czy wspominać na blogu, że spodziewamy się dziecka.

Jak napisałam wyżej, czekaliśmy na dwie kreski na teście 10 miesięcy.

Tym, którzy odkryli, że są w ciąży, choć wcale tego nie planowali, 10 miesięcy może wydawać się długo. Tak samo jak i tym, którzy jednego miesiąca zdecydowali się na ciąże, a kolejnego już cieszyli się z dobrej nowiny.

Dla nich (jak i dla nas), 10 miesięcy to całkiem sporo.

Ale wiem też, że są osoby, dla których niecały rok to niewiele. Bo czekają już o wiele dłużej.

Są też ci, którzy zaczęli przyzwyczajać się do myśli, że niedługo zostaną rodzicami, ale w którymś momencie przeżyli ogromną stratę i nastąpiło tylko poczucie pustki…

W czasie kiedy my zaczęliśmy myśleć poważnie o dziecku, moja bratowa poroniła w 10 tygodniu ciąży. 3 tygodnie temu, zaraz po moim pierwszym usg, nasza dobra znajoma w 7-ym miesiącu urodziła aniołka, który nie wydał nawet pierwszego krzyku…                                                                  W tym samym czasie dowiedziałam się, że przyjaciółka, która wcześniej poroniła, jest w tym samym tygodniu ciąży co ja. Tak strasznie się cieszyłam, wyobrażając sobie nasze wspólne spacery z wózkami. Niedługo później, zrozpaczona, wysłała mi wiadomość, że to się znowu dzieje…

Ten nasz czas czekania (kiedy nie wiedzieliśmy, czy jest nam dane w ogóle mieć dzieci) i te wszystkie, bardzo trudne doświadczenia, uczuliły mnie na to, że nie wszyscy, czytając wpisy jak ten mój powyżej, albo oglądając zdjęcia kolejnych niemowlaków na fejsbuku, podzielają ten sam entuzjam na wieść o kolejnej ciąży czy narodzinach.

Oczywiście, cieszą się szczęściem swoich znajomych, ale jednocześnie, za każdym razem kiedy widzą kolejne zdjęcie, czują ukłucie w sercu. – A kiedy będzie moja kolej?

Nie mam na to odpowiedzi. Tak samo jak nie wiem dlaczego Bóg zdecydował się zabrać życia tych maleńkich istot, które zaczynały się rozwijać w łonach moich koleżanek i bratowej. Prawdopodobnie nigdy się tego nie dowiemy – aż do dnia kiedy staniemy przed Bogiem i będziemy mogli Mu zadać to pytanie. Mogę tylko wierzyć, że On miał w tym swój plan. Chociaż nie powiedziałabym tego nigdy w rozmowie z nimi, bo na taką stratę po prostu nie ma odpowiednich słów.

To JEST radosny post.

My dziękujemy Jemu z całego serca za ten dar, którym nas pobłogosławił i powierzamy życie Fasolki w Jego ręce. Już teraz, kiedy rośnie w moim brzuchu.

Te wszystkie przykre wiadomości, które ostatnio otrzymaliśmy, chociaż przyniosły nam wiele smutku, nie oznaczają, że mniej cieszymy się z naszej nowiny.

Cieszymy się tak bardzo….!

Chciałam tylko powiedzieć, że myślę o Was – o tych wszystkich osobach, które jeszcze czekają. I tych, którzy niedawno doświadczyli wielkiej straty.

Nie mam gotowych odpowiedzi. Ale modlę się, żeby dobry Bóg pokazał Ci w tym czasie, jak bardzo Cię kocha  – mimo, że wszystkie znaki ‘na niebie i na ziemii’ mogą wskazywać na coś odwrotnego.

Czasem jest tak – ja doświadczyłam tego już dwa razy w swoim życiu  – że On dopuszcza do pewnych sytuacji – bo z całego serca pragnie zwrócić nasza uwagę na siebie. Nie dlatego, że jest egoistycznym Bogiem, ale dlatego, że w swojej nieograniczonej miłości, chce dać nam to co najlepsze.

Siebie i swoją nieskończoną miłość i pokój. Chce być naszym priorytetem, największym pragnieniem naszego serca.

Tylko całkowicie polegając na Nim, będziemy w stanie doświadczyć pokoju, ‘który przewyższa wszelki umysł, który strzeże nasze myśli i nasze serca’.

Tylko wtedy, kiedy oddamy Mu wszystkie nasze pragnienia, marzenia, a także cały nasz ból, poczucie zawodu, osamotnienia – będziemy w stanie być naprawdę wolni. Tylko wtedy, kiedy będziemy bardziej pragnąć Jego niż wszystkich innych rzeczy, będziemy w stanie naprawdę Mu zaufać i powierzyć każdy krok i aspekt naszego życia.

************************

Dla nas ten czas czekania był czasem, kiedy zbliżyliśmy się do Boga. Nie wiedząc, co przyszłość przyniesie, musieliśmy nauczyć się polegać tylko na Nim. Oddaliśmy Jemu tę sprawę, z nadzieją, że odpowiedź przyjdzie w odpowiednim czasie. Nie za wcześnie, ale też nie późno. Nie zawsze było łatwo, nie zawsze ufałam. Musiałam oddać Mu tę sprawę pod krzyż, ze świadomością, że być może nie jest nam dane mieć dzieci. On zaczął mi pokazywać, że chce, żebym pragnęła Jego bardziej, niż mojego marzenia o posiadaniu dziecka.

Nie jestem jeszcze tam, gdzie chciałabym być, ale ten czas czekania wiele mnie, nas nauczył.

Nie wszystko zawsze dzieje się tak, jak sobie to zaplanowaliśmy. Nasze myśli często nie są Jego myślami. W trudnych chwilach starałam się pamiętać, że:

„Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia jego są powołani.”

Ten czas czekania nauczył mnie trochę, jak mieć w swoim sercu pokój i radość, niezależnie od okoliczności – niezależnie od tego, czy wszystko układa się po mojej myśli.

I wiem, że nawet w momencie kiedy osiągnęłabym już wszystko co sobie zaplanowałam, ale nie miałabym w sobie Jego pokoju i Jego radości – ciągle czegoś by mi brakowało.

Tego pokoju i Jego wolności życzę Wam z całego serca.

Ściskamy Was mocno i radośnie – my i Fasolka ♥


60 thoughts on “Doczekaliśmy Się

  1. Beautiful post Marta you opened my eyes and I feel a bit of your pain in the waiting and hearing of all the loss. All we can do like you say is trust God in the pain. Love your writing I can’t stop reading now lol

    Love, Gem

  2. Przygnał mnie do Ciebie (wreszcie! znowu!) komentarz Margolci u Żebrówki ;) Wpis akurat na dziś, dla mnie. Czwarty, bezowocny cykl… Dziś jestem trochę podłamana, ale cóż jutro nowy dzień :) Trudno czekać, kiedy w głowie piętrzą się myśli: „a może coś z nami nie tak?” albo „czego Bóg może chcieć? Czego jeszcze nie zrobiłam?”, ech… Z drugiej strony myślę sobie, że im dłużej Lu poczeka na rodzeństwo, tym będzie nam łatwiej ogarnąć rozgardiasz. Chyba. Jednak Ona była od razu… I ciężko mi się przestawić ;)

    Dość już o mnie! Bardzo się cieszę, że dookoła tyle dzieci się poczęło. Zdrowia dla Was wszystkich!

    1. Hey kochana! Wiem że łatwo się mówi, ale czwarty cykl to jeszcze nie tak długo, prawda? Nie łam się proszę i sróbuj cieszyć się tym czasem ‚starania się’ heh!! I to też taki wyjątkowy czas (który prawdopodobnie nie będzie trwał długo!), że możesz skupić się na jednym Maluchu, co?

      Swoją drogą, mnóstwo masz fajnych informacji na blogu – coś czuję, że będę czerpać inspirację – więc z góry dziękuję, za wszystkie mądrości ;)

      1. Staram się ;) Ale jak mnie cykl w bambuko robi i mi się miesiączka spóźnia to wiesz zapewne jak boli rozczarowanie… W każdym razie jeden dzień w miesiącu mam popsuty, potem wstaję i myślę sobie „widać tak ma być” i cieszę się, że Łucję już mam. Wierzę, że na Jej jednej się nie skończy :)

        Gdybym mogła jakoś pomóc to służę, najłatwiej się do mnie „dobić” przez maila :)

        Całusy

        PS
        Mam dużo książek w pdfach np., gdybyś chciała.

      2. Oczywiście, każde rozczarowanie boli, nie ważne czy to 2 miesiące czy więcej… Pokoju w sercu na ten czas czekania…;**
        I dziękuję Ci bardzo za propozycję, odezwe się! ;)

    2. A może warto podjąć obserwacje cyklu? Wtedy jest większe prawdopodobieństwo na poczęcie, wiadomo kiedy jest owulacja i dlaczego miesiączka się „spóźnia” Chętnie pomogę :)

  3. Gratuluję! Cieszę się bardzo :)
    Macierzyństwo to niesamowita przygoda :)
    Dużo zdrówka, spokoju i błogosławieństwa na kolejne miesiące ciąży Wam życzę :)

  4. Ciągle odkładam temat dziecka na dalszy plan. Zawsze znajdę argument na to by jeszcze poczekać, kierując się bądź co bądź logicznymi argumentami. Twoja notka ” utarła mi porządnie nosa”. Zazdroszczę Ci trochę i cieszę waszym szczęściem :)

    1. Hey, my też teoretycznie mieliśmy (i mamy) sporo powodów, żeby jeszcze poczekać. Ale z drugiej strony, lepsza sytuacja mogłaby się pojawić dopiero za kilka lat, a tyle nie chcieliśmy już czekać – czuliśmy się gotowi stawić czoła ew trudnościom, ale już w trójkę!

      Ale każda sytuacja jest inna, więc ja nigdy nikogo nie namawiam – sama poczujesz może w którymś momencie, że to już… Na pewno ta decyzja wymaga wiele zaufania, chyba, że ma sie wszystko w życiu już ‚poukładane’ – a przecież nawet to nie daje żadnej gwarancji, prawda?
      Pokoju serca Ci więc życzę, jakąkowiek decyzje na razie podejmiecie ;**

  5. Gratulacje!!! Znam doskonale uczucia które Tobie towarzyszą. My czekaliśmy na dwie kreski ponad rok. A naokoło też różne historie. Dlatego jeszcze bardziej docenialam dar życia który się we mnie rozwijał. I dla Was szczęśliwego rozwiazania!

  6. Również przesyłam gratulacje :) Czytam od dawna, każdy wpis jest niesamowitą inspiracją, przesiąknięty miłością, a ten już szczególnie! Wzruszyłam się, dziękuję, powodzenia!

  7. Kurczaczek!!! Jakie tu cudowne wieści, przeczytałam już wczoraj, ale moja 10-miesięczna fasolka nie pozwoliła pogratulowac, cały dzień dzisiaj, co sobie przypomnę to się uśmiecham, gratulacje, gratulacje, gratulacje!! Aż nabrałam ochoty żeby postarac się o rodzenstwo :) No i w komentarzach czytam że tu jakiś ciążowy wysyp:):)

    1. Wielkie dzięki! Ja bardzo lubię czytać jak Twój kurczaczek się rozwija i jak Twoje życie zmieniło się po jego pojawieniu się;)
      Koniecznie daj znać jak jakieś wieści o rodzeństwie będą!
      ;*

  8. Serdecznie Wam gratuluję : ) czytam Twojego bloga juz jakiś czas i wiele razy zainspirowałas mnie do zastanowienia się nad różnymi sprawami. Wszystkiego dobrego. Pozdrawiam

  9. Też się popłakałam właśnie. Choć mam już dwóch synków i znam w macierzyństwie to, co już nie jest słodkie i wzruszające. Taki post dodał mi świeżości, aby pamiętać o źródle… Modlę się, aby Tobie i Wam wszystkim to przeżywanie każdego ruchu dziecka pozostało na zawsze – w taki konstruktywny sposób.
    Czekałam na coś nowego na Twoim blogu i tu proszę co za zmiana! Coś czuję, że trzeba będzie zmienić podtytuł strony ;) Gratuluję i pozdrawiam serdecznie!

    1. Dziekuje za piekne życzenia!!
      cieszę się, że post przypomniał Ci, że zawsze po siły możesz uderzać do źródła. Nasze się szybko wyczerpuja, ale na szczęście Jego studnia nigdy!
      Też właśnie myślałam o tym podtytule:)
      :**

  10. Ty też??? :D :D Ale numer :D Nawet myślałam o Tobie, jak się o swoim maluchu dowiedziałam, bo pamiętam o notce, w której podobne rozterki miałyśmy… A tu proszę, kilka dni różnicy! No tak się cieszę, że nawet sobie nie wyobrażasz! Gratuluję!!! I modlę się też za całą Waszą trójkę, żeby wszystko zakonczyło się szczęśliwie. Ten strach o dziecko jest chyba najgorszym rodzajem strachu, jaki w życiu poznałam….
    Trzymajcie się ciepło :*

    1. No co Ty!! Ale super!
      Pisałaś coś na blogu czy aż takie zaległości mam?!
      Strasznie się z Wami cieszę!!
      No toczekam na różne ciażowe historyjki z Edenu! :D
      Mam nadzieje, że jak na razie Wasze maleństwo rośnie zdrowo i masz się dobrze!
      Uściski dla Waszej trójki:)

    1. I Ty?:)) ale cudownie!!
      Aż żałuję, że nie będę mogła czytać już co u Was i jak Wasze małżeństwo sie teraz rozwinie z pojawieniem się Maleństwa!
      Mam nadzieje, że te pierwsze miesiace razem były wyjatkowe i mogliście się nacieszyć soba!
      Wielkie gratulacyjne uściski!!

  11. Martuś wspaniale czytać tę wiadomość. Polecam całą Waszą trójkę najukochańszemu Bogu. On u mnie też bardzo ostatnio działa szczególnie w sercu i duszy. Powiem Ci, że z Nim nie czuję się samotna, rozpiera mnie Boża radość i wiara w Jego plany. Za wszystkie ostatnie Boże prezenty chwała Panu!

  12. Jejku, tak bardzo się wzruszyłam po przeczytaniu Twojego postu!
    Najszersze gratulacje!!!
    My również nazywamy nasze przyszłe dziecko (chociaż ono jeszcze nie istnieje) Fasolką. :)
    Wszystkiego dobrego dla Was. :*
    Nie znamy się osobiście, ale wirtualnie wysyłam moc uścisków, będziemy się modlić, żeby wszystko potoczyło się bezkomplikowo!
    Gratulujemy!!! :)

    1. Bardzo bardzo Ci dziękujemy, strasznie nam miło, że bedziecie sie o nas modlić!
      Heh tak jakoś sie u nas przyjęło z ta Fasolka- ciekawe czy tak już zostanie nawet jak bedzie wielkosci melona (!!).
      Buziaki i uściski:)

  13. A my nadal czekamy.. może masz rację, może czekamy juz pół roku bo Bóg chce bardzo zwrócić na siebie nasza uwagę. Ale bardzo nie chcemy już dłużej czekać, to takie trudne..

    1. Po Twoim komentarzu dopisałam jeszcze ostatnią część posta… o tym jak czekaliśmy. Mam nadzieję, że dla Was to też będzie czas, kiedy zbliżycie się do Niego. Modlę się, żeby w tym czasie czasie czekania On pokazał Wam jak bardzo Was kocha.
      Bardzo mocno Cię ściskam i wierzę, że Wasz czas też nadejdzie – a kiedy tak się stanie, koniecznie daj znać.
      :**

  14. Dzieki. Nasza Pociecha pojawila sie na swiecie prawie w tych samych dniach :-)
    Bardzo mi jest bliskie to o czym piszesz a jednoczesnie pokazuje tez nowe cenne spojrzenie. Niech Bog ma Was w swojej opiece. Pozdrawiam.

  15. „Ale modlę się, żeby dobry Bóg pokazał Ci w tym czasie, jak bardzo Cię kocha – mimo, że wszystkie znaki ‘na niebie i na ziemi mogą wskazywać na coś odwrotnego. ” Dziękuję za modlitwę…
    Niech Pan Bóg Was Troje błogosławi.

    1. Tak, też o Was myślałam… i płaczę razem z Wami…
      mogę się tylko modlić o Jego prowadzenie dla Ciebie i pokazanie Ci do dalej… Bardzo mocno Cię ściskam i wierzę, że On ma dla Ciebie też dobry plan.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s