Kim Jest Żona & Mąż i Co u Nas

Pomyślałam, że dawno nie pisałam tak po prostu – co u nas. Ostatnio zawitało tutaj trochę nowych osób (witajcie serdecznie!), więc może to dobra okazja do tego, żeby opowiedzieć też trochę o nas.

No to może od początku! Poznaliśmy się jedenaście lat temu w Katowicach, skąd pochodzę. T. (tak go tu nazywam) przyjechał tam na rok z Francji na wymianę studencką. Od razu nam się świetnie gadało, więc zostaliśmy przyjaciółmi. Po roku w Polsce, T. wrócił do Francji, a ja wyjechałam na studia do UK. Dwa lata później (podczas których utrzymywaliśmy luźny ale dobry kontakt), postanowiliśmy spotkać się w Londynie. Potem, kilka miesięcy później w Polsce, na konferencji młodzieżowej.

Oboje zaczęliśmy czuć, że to chyba jednak coś więcej niż tylko przyjaźń, ale nie chcieliśmy od razu rzucać się w związek, szczególnie, że mieszkaliśmy przecież w dwóch różnych krajach. 

Oddaliśmy to Bogu – przez kilka tygodni modliliśmy się o to, czy powinniśmy być razem. Postanowiliśmy też, że T. zacznie szukać pracy w UK i zobaczymy co się wydarzy. No i znalazł. Po dwóch tygodniach;) To, plus pokój w naszym sercu kiedy znowu się spotkaliśmy, utwierdził nas w przekonaniu, że możemy spróbować. 

oxfordNo i (krótko mówiąc) tak już zostało;) Za kilka tygodni będziemy świętować 5 rocznicę ślubu, a nasza Leila niedługo skończy 6 miesięcy…

Daleko nam do idealnego małżeństwa (a czy takie w ogóle istnieją?!). Mi z pewnością daleko do wzoru idealnej żony. Kto zna, niech zapyta mojego męża.

Kiedy wiedziałam już, że weźmiemy ślub, zaczęłam interesować się tym o co właściwie chodzi w małżeństwie – najzwyczajniej w świecie szukając pomocy – bo wiedziałam, że jeśli jej nie zasięgnę, to nie wiem czy moje małżeństwo będzie udane. W zakładce Moja Historia po części wytłumaczyłam dlaczego. Zanim się pobraliśmy, na szczęście udało nam się obojgu uporać z naszą przeszłością; z ranami które w nas były. Spędziliśmy wiele czasu rozmawiając, modląc się – kurs przedmałżeński też wiele dobrego wniósł w naszą relację i sprawił, że zbudowaliśmy silny fundament, jeszcze przed powiedzeniem sobie TAK.

Ale mimo wszystko, małżeństwo to związek dwojga niedoskonałych ludzi. Więc nawet jeśli jesteśmy wierzącymi osobami i mamy bliską relację z Bogiem, to wcale nie oznacza, że szczęśliwy związek po prostu się nam przydarzy. Odkryłam, że jeśli chcę, żeby była między nami jedność, zaufanie, intymność – to muszę mieć w tym aktywny udział. Postanowiłam, że jeśli mogę – to zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby moje małżeństwo takie właśnie mogło się stać.

Szybko zrozumiałam, że sama nie dam rady tego uczynić. Że nie wiadomo jak bym się starał; prężyła, dwoił i troiła, to bez codziennej, bliskiej relacji z Tatą, nie będę taką żoną, jaką On chciał, żebym była. Nie będę taką żoną, jaką mój mąż by chciał mieć u swojego boku. Dlatego, że nie mogę dać mojemu mężowi czegoś (czułości, łagodności, poczucia bliskości), czego sama najpierw nie otrzymałam od Ojca.

Dobra wiadomość jest taka, że mimo, że my i nasze związki nie są doskonałe – to mamy Boga, który jest. Jego miłość do nas jest nieskończona. 

To właśnie dzięki Niemu przeszłam daleką drogę od tego miejsca w którym byłam 5 lat temu. Wiem jednak, że tak naprawdę to dopiero początek mojej podróży – bo tak wiele muszę się jeszcze nauczyć. I szczerze mówiąc, im bardziej zbliżam się do Niego, tym bardziej otwierają się moje duchowe oczy na pewne rzeczy, które mogłyby być we mnie lepsze. Ale to nie jest tak, że On bezlitośnie wytyka wszystkie moje wady – tylko w swojej miłości, przez Ducha Świętego, delikatnie wskazuje mi te sfery mojego życia, czy te cechy charakteru, które mogą być piękniejsze. Bo jeśli takie się staną to i moje życie, i moja relacja z mężem będzie mogła być piękniejsza, głębsza i bardziej satysfakcjonująca.

I tak – ten blog jest dokumentacją tej mojej podróży. Nie twierdzę, że wiem wszystko. Piszę o tym, czego sama doświadczam lub doświadczyłam. O tym, czego do tej pory się oboje nauczyliśmy albo czego aktualnie się uczymy jako para. Dzielę się tym wszystkim za zgodą T. oczywiście.

co-u-nas

Dwa lata temu skończyliśmy kurs dla liderów kursów małżeńskich i od tego czasu prowadzimy kursy przed-małżeńskie i małżeńskie 2=1. Niedługo właśnie startujemy z kolejnym dla młodych narzeczonych. Kursy prowadzimy u nas w domu, więc powiedzieliśmy do Pana Boga – OK, zaczniemy kolejny, bo wiemy, że jest taka potrzeba, ale Ty proszę spraw, żeby Leila była w łóżeczku na czas i żeby smacznie spała przez te 2h! Trzymajcie proszę kciuki;)

Co robimy jak nie pracujemy nad naszym małżeństwem? 

Poza urlopem macierzyńskim, ja pracuję w produkcji telewizyjnej. Mam przywilej powiedzieć, że lubię swoją pracę. Co nie znaczy, że mi spieszno do powrotu – już mi smutno na myśl, że za jakiś czas będę musiała rozstać się na kilka godzin dziennie z moją kruszynką. Na razie łapię każdy uśmiech i każdą chwilę spędzoną razem. Szczególnie jak jestem wyspana. Bo jak nie, to po prostu staram się przeżyć jakoś dany dzień. Ale te chwile też doceniam, tylko wtedy ta wdzięczność wolniej mi się głowie rejestruje.

Swoją drogą, kiedyś myślałam, że ‚baby brain’ to określenie na mózg kobiety, która jest w ciąży. Ale nie, to jednak nie mija. Przynajmniej nie mi. Wraz z urodzeniem dziecka to się wprost proporcjonalnie nasila. Ostatnio wyszłam do koleżanki w klapkach, w których chodzę po domu. Innego zostawiłam klucz w drzwiach wejściowych i poszłam na zakupy. Całe szczęście, że Ktoś czuwał za mnie… Myślicie, że jak wrócę do pracy, to moja super organizacja i zmysł planowania mi chociaż tam wróci? Ktoś ma doświadczenie w tej sprawie?!

O pracy T. będzie może kiedyś więcej, ale na razie powiem tyle, że próbuje swoich sił w filmie i montażu.

Baaardzo lubimy być rodzicami! Czasami jak Leila śpi to T. mówi do mnie ‚Chodź idziemy popatrzeć na naszą córkę’. Zakradamy się na palcach do jej łóżeczka i po prostu wpatrujemy się w nią. Albo kładziemy się obok niej i podziwiamy ten nasz mały cud. Czasem też robimy do niej śmieszne miny. Creepy, wiem.

Swoją drogą, ta mała szczęściara będzie znała trzy języki. Żadnego wkuwania francuskich słówek ani ćwiczenia angielskiego akcentu  (jeśli zostaniemy w tym kraju). Nauczy się wszystkiego słuchając tylko jak do niej mówimy (ja po polsku, T. po francusku, a między sobą mówimy mieszkanką, ale głównie po angielsku). Może ktoś też ma jakieś rady w kwestii wychowania multi-języcznych dzieci? ;)

Małżeństwo i niemowlak, czyli co się u nas zmieniło 

Co zmieniło się w naszym małżeństwie po urodzeniu się Leili? Wiele rzeczy.

Przede wszystkim dynamika naszej relacji. Wiadomo, nie jesteśmy już parą, która całą swoją uwagę i wolny czas może skupiać na sobie nawzajem. Jest teraz pewna mała osóbka, która tej uwagi potrzebuje bardzo wiele. I raczej nie ma na względzie tego, że mama i tata dawno nie byli na randce;p

A propos – liczba randek, jakich odbyliśmy od 6 miesięcy? Jedna dokładnie. Kiedy byliśmy na wakacjach z rodziną, udało nam się zostawić malutką na kilka godzin dziadkom. Kocham moją córeczkę nad życie i nie lubię się z nią rozstawać, ale to uczucie, kiedy wyszliśmy razem, trzymając się za rękę i mogąc spokojnie rozmawiać, bez ciągłego upewniania się czy mały człowieczek czegoś nie potrzebuje – bezcenne!

Zanim pojawiła się Leila, pewnie oczekiwałabym czegoś wyjątkowego (czyt. ekskluzywnej restauracji) po takim długim okresie bez randkowania. Teraz? Byłam przeszczęśliwa, że mogliśmy kupić zapiekankę w przydrożnym fast-foodzie i zjeść ją ze smakiem, siedząc na schodkach jakiegoś domu. Mój T. nie mógł uwierzyć własnym oczom.

ja i leila.jpg

Mimo, że z randkowaniem poza domem jest na razie słabo (dziadkowie są niestety daleko), to mamy czas tylko dla siebie jak Leila idzie spać wieczorem. Staramy się wtedy odkładać telefony i komputery na bok i chociaż przez chwilę porozmawiać na spokojnie, beż żadnych zakłóceń. Wiem, że to ważne – upewniać się, że ciągle wiemy co w naszych sercach, że nasze rozmowy nie polegają tylko na załatwianiu spraw i organizowaniu życia. Wiadomo, że to nie jest możliwe codziennie, bo zmęczenie daje się we znaki, albo trzeba właśnie zorganizować to nasze wspólne życie, ale widzę jak ważne jest to, żeby utrzymać intymność (fizyczną, emocjonalną i duchową) w związku – właśnie po pojawieniu się na świecie dziecka.

Wczoraj udało nam się na przykład spędzić trochę czasu na modlitwie razem. Minęło już trochę od ostatniego razu i zaczęliśmy to oboje odczuwać.  Nagle za dużo rzeczy zaczyna mi w nim przeszkadzać. Jakoś tak bez powodu mnie irytuje (i vice versa), nie potrafimy się do końca porozumieć. A wiadomo, zmęczenie, brak snu i wolnego czasu przy małym dziecku, nie pomagają w tym!

Nauczyliśmy się już, że najlepiej wtedy usiąść, porozmawiać o wszystkim co się dzieje, oczyścić teren i razem uderzyć do Pana Boga. Z wdzięcznością, ale i z prośbą o pomoc w każdym aspekcie naszego małżeństwa i życia razem. 

I od razu jakoś lżej się robi. Czujemy się znowu bliżej. Może ciągle zmęczeni fizycznie (za parę lat się wyśpię, nie?!), ale jednak jesteśmy znowu jednością i możemy wtedy razem stawiać czoła codziennym wyzwaniom.

Ale o małżeństwie i dziecku będzie pewnie jeszcze niejeden post;) Jak się Wasze małżeństwo zmieniło po narodzinach dziecka? Jak jest u Was z randkowaniem? Ja myślę, że niedługo, jak Leila trochę podrośnie i nie będzie mnie już potrzebowała jako głównej karmicielki, to może uda nam się czasem wyjść gdzieś razem.

Do eksluzywnej restauracji na przykład. Albo chociaż do baru za rogiem…

 

 

 

 

 


23 thoughts on “Kim Jest Żona & Mąż i Co u Nas

      1. A jakoś tak nam się obojgu podobało, a że oznacza ‚urodzona w nocy’, ‚ciemna piękność’ to nam pasowało też do okoliczności jak się urodziła – chociaż teraz się okazało, że jest raczej jasna ;)

  1. Uwielbiam czytać Twoje posty :) Mimo, że nie jestem żoną (mam nadzieję jeszcze :))) to odnoszę wrażenie, że to co piszesz trafia bardzo mocno do mnie – mogę wszystko na spokojnie przemyśleć i poukładać – jak ja bym chciała, żeby wyglądała moja relacja/małżeństwo i to jest cudowne i piękne! <3

    1. Super, że trafiłaś na bloga i że już myślisz o tym jak chcesz, żeby Twoje małżeństwo wyglądało – wiele par wkracza w nie, w ogóle tego nie rozważając, a łatwiej jest od razu próbować budować zdrowy fundament. Życzę Ci bardzo tego z odpowiednią osobą!;)

  2. Witam Cie! Zagladam na Twojego bloga mniej lub bardziej regularnie. Dowiedzialam sie o nim od mojego Meza… Moj Maz i ja rowniez mieszkamy w UK :). Dziekuje Ci slicznie za te posty, sa bardzo wartosciowe.

      1. Ahh, ale na polnocnych obrzezach czy poludniowych? ;) Fajnie sie czyta Twoje posty. Sa takie kojace. Pomyslalam, z e super byloby sie spotkac ‚na zywo’ kiedys. Pozdrawiam cieplutko z rownie cieplego Bham! Z Bogiem!

      2. Bardzo chętnie;) Bham znam dobrze, studiowałam zaraz obok przez 3 lata więc bywałam często na New Street na shopping etc;) My jesteśmy na zachodzie, niedaleko Heathrow – jakbyś kiedyś wiedziała, że będziesz w okolicy to daj znać!xx

      3. No to super :). To dziala w obie strony, wiec jesli bedzie Ci po drodze do Bham to chetnie sie spotkam. Pewnie przed koncem roku bedzie trudno nam obu sie spotkac, ale mozna cos wykombinowac w 2017 – jesli Bog pozwoli. :).

  3. Swietne malzenstwo z was. Tak bardzo wam zazdroszcze ze tak sobie razem rozmawiacie i sie modlicie razem. My 3 lata po slubie, i nasza coreczka ma 8 miesiecy…i owszem, nie mozemy sie nia nadziwic i nacieszyc…ale miedzy soba i miedzy nami a Bogiem juz daaaawno nie bylo zadnej rozmowy. Obydwaj pracujemy, a jak mamy te 2 godzinki dla siebie jak juz coreczka idzie spac, to albo sprzatanie, pranie, albo rachunki, etc. Ciezko z tym aspektem wiary ostatnio. Modle sie juz od bardzo dawna abysmy sie modlili razem z mezem (bo nigdy tego nie robimy razem) … i prosze o modlitwe o nas. Tak bardzo pragne az kiedys wreszcie uklekniemy razem i sie wspolnie pomodlimy do naszego kochanego Ojca, ktory tyle nam dal.

    – Agnes

    1. Gratuluję ślicznej córeczki! Wy też na pewno jesteście świetnym małżeństwem;) Nie ma takiej rzeczy, której Bóg nie może zmienić. Robisz to co najlepsze – zwracasz się do samego Boga w tej sprawie – wierzę, że zobaczysz tego owoce. Z próbowałaś o tym rozmawiać też z mężem? Na początek to nie musi być jakaś długa modlitwa, nawet jedno zdanie przed snem – np za co jesteście wdzięczni. I może z czasem będzie to co raz bardziej naturalne? Widziałaś może mój post o modlitwie wspólnej?
      https://zonaimaz.com/2015/03/06/11-pomyslow-na-to-jak-zaczac-sie-razem-modlic/
      Pozdrawiam Cię serdecznie i trzymam mocno duchowe kciuki za Was!

  4. Super, że jesteście :) I super, że robicie TO, co robicie ;) Gdybym mogła, to z chęcią skorzystałabym z Waszych kursów przedmałżeńskich!

      1. 23 czerwca 2018, więc jeszcze sporo czasu. Ale już pamiętajcie o nas w modlitwie :) Bo przygotowania trwają ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s