Czy Mąż Dziękuje Ci, Kiedy Posprzątasz?

Bardzo daleko mi do idealnej żony. Więcej mogłabym mówić o błędach, jakie popełniam każdego dnia. O tym, że źle się zwracam do mojego męża albo że chciałabym być bardziej łagodna jako kobieta…

Ale jest jedna mała rzecz, którą wprowadziłam u nas zaraz po ślubie i z której naprawdę się cieszę.

Postanowiłam, że chcę okazywać mężowi wdzięczność za małe rzeczy, które robił dla mnie i dla nas. Nawet te oczywiste – te, które teoretycznie powinien robić, bo należały do jego obowiązków.

Kiedy więc zaczęłam mu dziękować za umycie naczyń, zapłacenie rachunku albo nawet za to, że pracuje i zarabia dla nas pieniądze (ja też pracowałam!) – patrzył na mnie zdziwiony i mówił: „Ale dlaczego mi dziękujesz, przecież to normalne, że to robię?”.

Od tego czasu minęło 6 lat. Dziś, kiedy umyję naczynia, to on mi dziękuje. Nie zawsze – ale jednak. Albo kiedy zauważy, że posprzątałam mieszkanie. Albo kiedy zorganizuję nam wakacje. Albo kiedy ugoszczę w domu kogoś z jego rodziny.

20180315_204610.jpg

Dlaczego to robi?

Dlatego, że na początku naszego małżeństwa zasiałam coś, co teraz przynosi dobre owoce. To pokazało mi, jak wielką moc mają te słowa: „co siejesz, to i żąć będziesz”. Ale to działa w dwie strony. Zarówno dobre, jak i złe nawyki, które kultywujemy, wnosimy w naszą relację.

Jakiś czas temu, kiedy jeszcze karmiłam naszą córeczkę i ona budziła się w nocy na mleczko co 2-3 godziny, przechodziłam prawdziwą próbę charakteru…

Mówiąc krótko, nie byłam wtedy miłą osobą w stosunku do mojego męża. Używałam nawet słów, których wstydziłabym się tutaj przytoczyć.

Wiem – mało kto jest słodki i uprzejmy o 3 nad ranem – ale jednak nic nie tłumaczyło mojego okropnego zachowania. Z kolei mój mąż, mimo że też był ciągle budzony i niewyspany – nigdy źle się do mnie wtedy nie zwracał.

Aż do pewnego momentu, kiedy powiedział coś bardzo nieprzyjemnego. Na chwilę mnie zatkało (bo to takie do niego niepodobne), po czym przyszła do mnie myśl: „Sama uczysz ludzi na kursie małżeńskim o zasadzie ‚Co siejesz, to i żąć będziesz’, a dziwisz się, że T. tak zaczął reagować?”. (Tak, nawet o 3 rano można mieć takie olśnienia!) Duch Święty delikatnie pokazał mi, że to, jak zwracałam się do T., teraz przynosi swoje (złe tym razem) owoce…

Tak może być ze wszystkim, co wnosimy w nasze małżeństwo. Jeśli siejemy nieszczerość, jeśli ukrywamy pewne (nawet małe!) rzeczy przed naszym mężem lub żoną, to jak możemy się spodziewać, że w naszej relacji będzie zaufanie i jedność?

Jeśli krytykujemy naszą drugą połówkę w obecności innych albo mówimy źle za ich plecami, to jak możemy oczekiwać, że oni będą dobrze o nas myśleć, chwalić nas i być w stosunku do nas serdeczni?

Ale jeśli jest w nas Bóg, a co za tym idzie Duch Święty – wiemy, że mamy Jego pomoc, Jego prowadzenie. Kiedy zaczynam mój dzień z Nim; kiedy proszę Go, żeby wypełnił mnie cierpliwością i miłością do mojego męża; kiedy proszę Go, żeby zmieniał MOJE serce; kiedy w ciągu dnia stopuję na chwilę, żeby wsłuchać się w Jego podszepty – to wszystko nabiera innej perspektywy.

To nie znaczy, że nagle staję się inną osobą; chodzącym aniołem. Wciąż popełniam błędy, wciąż mówię rzeczy, których potem żałuję.

Ale wiem, że On pracuje we mnie. Zmienia mnie na swój obraz. Pomaga mi, małymi krokami, zmieniać moje małżeństwo, siać to, co dobre, i plewić to, co złe.

No bo co jak co, ale fajnie jest, jak mi mąż podziękuje czasem za umycie naczyń…


7 myśli w temacie “Czy Mąż Dziękuje Ci, Kiedy Posprzątasz?

  1. Bardzo fajny post, już kiedyś go czytałam, a dzisiaj kolejny raz do niego powróciłam. Zazdroszczę Ci takiej relacji z mężem. Ja próbowałam właśnie wdrażać taką relację dziękowania, ale mi się nie udaje. Na początku jest ok, a później albo zapomina się o tym albo dostaje się nerwów bo jest nic nie zrobione. A powiedz mi jak ukształtować pomoc i męża, taką żeby on sam chciał coś pomóc i sam się zorientował że może by posprzątać a nie że tylko wiecznie ja sama wszystko robię w domu jak mam wolne od pracy bądź po pracy. Próbowaliśmy już się dzielić obowiązkami np w weekend ale nie jest to systematyczne, bo ja tylko raz w miesiącu mam weekend wolny więc obowiązki domowe nadrabiam w dzień wolny w tygodniu. Denerwuje mnie to, że czuję się jakbym była praczka, sprzątaczka itd… Może macie jakieś rady…

  2. Fajny artykuł, mądry. Wiem (bo zajmuje się między innymi relacjami człowiek-świat) jak silnie oddziałuje na nas otoczenie w jakim żyjemy. W każdej relacji – z partnerem, rodziną, przyjaciółką znaczenie ma to jak je wzajemnie kształtujemy. Ludzie bardzo szybko zaczynają przyswajać to co im przekazujemy – niekoniecznie świadomie, bo nawet gestami czy reakcjami i oddają nam to samo. Dobrze, że się opamiętałaś zanim stało się to jedną z przyczyn waszego niepowodzenia. Im więcej świadomych kobiet w związkach tym lepsza przyszłość rodzin. Ja akurat w weekend majowy pisałam o tym jak niszczymy swoje związki na https://toruniankapl.wordpress.com/ Także zajrzyj, zapraszam :)

  3. Chyba właśnie moje długie patrzenie na rodziców i nieco nazbyt natarczywe krytykowanie siebie wzajemnie spowodowało, że od początku mojego związku a potem i małżeństwa nabrałam takich nawyków o jakich piszesz. Dziękuję czy przepraszam. Faktycznie często budziło to dawniej u męża osłupienie ale teraz do mnie wraca w pozytywnym tego słowa znaczeniu – dziękuje mi za posprzątane mieszkanie, kanapeczki na kolację czy podną herbatę
    Tak właśnie- co podarujesz drugiemu wróci do Ciebie z nawiązką

  4. Bardzo dobry nawyk 😊 ja również staram się kończyć dzień słowami „dziękuje ze jesteś”. Ale tez i w ciągu dnia lubię podkreślać czyny mojego męża słowem „dziękuje, dobrze to robisz, jesteś najlepszy”. KOCHAJ BLIŹNIEGO SWEGO JAK SIEBIE SAMEGO. pozdrawiam 😉

  5. Super post! Dokładnie :) my jesteśmy dopiero pół roku po ślubie, ale od samego początku staramy się właśnie dziękować sobie, poświęcać i pielęgnować nasza relacje każdego dnia z Bogiem! On jest naszym funamentem :) świetny blog, śledzę Cię, a teraz też już mogę zaprosić na swój! http://www.kingulencja.com

  6. To prawda. Uczymy się od siebie nawzajem jak się do siebie odnosić i odzywać. Później uczą się od nas tego nasze dzieci i przenoszą to dalej do swoich rodzin.
    Warto znać i używać 3 magiczne słowa: dziękuję, proszę i przepraszam. One zmieniają ton rozmowy i atmosferę.
    Moi rodzice niestety nie używali ani jednego z tych słów i atmosfera w domu była często napięta. Poczucie wymagania, niedocenienia i brak przeprosin po kłótniach i nieporozumieniach to jak ciernie wbijane w relacje. Odnosiło się to do ich własnej relacji jak i do relacji rodzice – dzieci. Teraz z perspektywy czasu często myślę o tym jakie to było niszczące od środka.
    Na szczęście mój mąż wyrastał w zupełnie innej kulturze i to od niego nauczyłam się zawsze widzieć i dziękować za małe i duże rzeczy. On też często pierwszy przeprasza i wyciąga rękę jeśli o coś się posprzeczamy. W małżeństwie nie może być miejsca na dumę i postawę roszczeniową. Jesteśmy w tym razem na wiele lat. Nie pozwólmy sobie być bardziej miłym czy uprzejmym dla obcych niż dla najbliższych.
    Dziękuję, że piszesz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s